Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 03-10-2007, 20:17   #102
Tevery Best
 
Tevery Best's Avatar
 
Reputacja: 183 Tevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie coś
Kristoff, Stan i Rich
- Znam takie jedno miejsce. Kiedyś mój znajomy tam mieszkał, ale to było kawałek czasu temu. Nie wiem, czy on w ogóle jeszcze żyje. Jakiś rok temu dostał szmergla na punkcie różnego elektronicznego śmiecia i go od tego czasu nie widziałem. Nie wykluczam, że nadal tam jest... Ale to inna historia. W każdym razie nie jest to najlepsze miejsce na operację, ale lepsze niż nic... To jakieś 20 kilosów stąd, kawałeczek.- pochylił się i wrzucił jedynkę. Samochód z wolna potoczył się po pustej szosie. Stopniowo przyspieszał, wywożąc was z Miasta Świateł. Ale to już dość nieodległa przyszłość.
-Silnik pięknie brzmi... - mruknął wasz kierowca - dawno nie jeździłem, swoją drogą. A, tak w zasadzie, nie zostaliśmy sobie przedstawieni - przybrał nagle szalenie poważny ton, choć zaraz potem się serdecznie roześmiał. - Ty jesteś Kris, tak? Ale reszty bandy nie znam... Bylibyście w stanie mi ich przybliżyć?
Po tym, jak wymieniliście nazwiska, odchrząknął i ciągnął dalej.
-Skoro tak. Ja jestem Richard Barr, dla przyjaciół Czuły. Wzięło mi się to z frontu, kiedy nie chciałem dobić mutanta, który się poddawał. Ale to długa historia. O "Dziadku" słyszałem... Dobrze, że jest nieprzytomny. Tak, mówię o panu Carverze. Swego czasu służył w moim oddziale, to znaczy oddział był ten sam, ale nigdy nie służyliśmy razem. Ten wózek, swoją drogą, znalazłem miesiąc temu w jednym zaułku... Za kierownicą leżał martwy koleś, wjechał w latarnię, którą ktoś tam zamontował dla jaj. Wyciągnąłem go i zabrałem samochód. Chyba splądrował jakiś szpital, bo od razu skojarzyłem, że taki sprzęt na ulicy nie leży. Chciałem go sprzedać, ale nie mogłem trafić na godnego zaufania kupca - takiego, co by kupił, a nie odstrzelił mi łeb, jak tylko zdradzę miejsce. No, ale tyle o mnie... A wy skąd jesteście? - zapytał, patrząc na was przez chwilę, po czym znów odwrócił się do drogi.
 
__________________
"When life gives you crap, make Crap Golems"
Tevery Best jest offline