| - Jak śmiesz dziewko, toż herezja jest.
Wybuch księcia i wyraźnie agresywna postawa straży sprawiła, że Hellena instynktownie chwyciła miecz. Dobrze znany chłód rękojeści, sprawił, że poczuła się pewniej.
"Krew za krew"
Niby płocha dziewka zaczęła się wiercić. Pierwsza zasada zmylić wroga. Niech myślą, że mają przed sobą zwykłą babę z mieczem. Ostatnia myśl zanim odbierze im życie. Choć walka była przesądzona z góry, jak wiele, których stoczyła, miała nadzieje. Jej oczy powędrowały ku krasnoludowi, na niego mogła liczyć. Ukradkowe spojrzenie w tył i oszacowanie szans. Wynik: pewna śmierć.
Na szczęście od niej wywabił ich Edgar. Napięcie zgasło a sytuacja rozluźniła się. Zabrała dłoń z rękojeści poprawiając sobie włosy. Sytuacja została opanowana a rozmowa jaka z niej wynikła stanowiła jasno, że ona i człowiek, którego miała ścigać mają bardzo wiele wspólnego. Le Beau nie był zwykłym oprychem wyjętym spod prawa. Tutaj szło o coś więcej. Nasuwało się jednak jedno pytanie. Co przyniesie jej więcej korzyści: zabawa w bohatera ludu czy rola szpicla? |