Wątek: Deus le volt
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 10-07-2007, 12:41   #98
Arango
 
Arango's Avatar
 
Reputacja: 10 Arango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnieArango jest jak niezastąpione światło przewodnie
$: 177 352
Wieczór, noc i poranek na obok pola bitwy.

Reinfrid
wysłuchawszy Piotra Pustelnika ( bowiem uratowanym oberwanym mnichem był właśnie ów najbardziej znany wśród plebsu orędownik odbicia Świętego Miasta z rąk niewiernych ) i dowódcę krucjaty zwanej ludowej, która wyruszyła kilka miesięcy temu jako pierwsza i tu znalazła swój grób zasępił się mocno. Kazał mnicha umieścić w osobnym namiocie, po czym zwołać swych najbardziej zaufanych dowódców. Długo światło paliło sie w jego namiocie, rano zaś liczni gońcy rozbiegli sie po obozie.



Uczestnicy krucjaty ludowej

Torwaldo wyszedł oszołomiony z namiotu Reinfrida. Ło Jezusie i święta Celicyjo...Cecycijo... zawsze od ojca po tyłku dostawał, nie mogąc zapamiętać imienia patronki wsi. Zafrasował się, lecz po chwili jego oblicze rozjaśniło się. Przecież teraz nie jest u siebie, no i szlachetny pan powiedział że będzie rycerzem czyli już właściwie nim jest, czyli teraz jego patronem teraz jest... poczuł pustkę w głowie, a wysiłek do jakiego zmusił swój umysł setnie go zmęczył.
Postanowił krzynę przysiąść i coś zjeść, wszak jego dziadek zawsze mawiał, że " jak w brzuchu pusto w głowie groch z kapustą".
Nagle zrobiło mu się nieco smutno przypomniały mu się bowiem rodzinne wyprażone słońcem niewiele mniej niż tu rodzinne strony. Przełknął jednak dzielnie łzy jak na "prawie rycerza" przystało i dzielnym krokiem skierował się ku najbliższemu ognisku.
Wódz wydał dziś rozporządzenie by wojsku nieco pofolgować, tak więc biesiadowano wesoło i gwarnie. Torwaldo uczęstowany solidnym kawałem mięsiwa i szczodrze piwem usnął wkrótce słodko.
Rankiem obudził go rozgardiasz i niezwykły ruch w obozie. Usiadł i drapiąc się po zmierzwionej łepetynie zaczął się zastanawiać co mu teraz czynić przystoi ?

Falke czuł się obolały po walce w takim skwarze. Jego przodkom wszak było bliższe lodowate morze, zimny wiatr i śniegowe pustkowia. Docenienie przez Reinfrida było miłe, ale niestety miał świadomość o swej kompletnej niewiedzy o otaczających go ziemiach. Gwar w obozie męczył go otulił się swą opończą i starał się usnąć długo jednak nadaremnie.
Nie pospał więc długo, gdy obudził go goniec wzywający do namiotu Hrabiego.



Uczestnicy krucjaty ludowej

Ragnar
skorzystał z pewnej swobody jaka zapanowała w obozie. Jadł za trzech, pił za czterech, łgał za pięciu, klął za dziesięciu. Tu komuś dał po łbie, tu sam oberwał i w końcu zmęczony nad ranem padł jak kłoda z twarzą na wpół zanurzoną w mięsnej polewce jaką jadł ostatnio. Jednak nie spał zbyt spokojnie, śnił o głowach w zawojach, turbanach, misiurkach, głowy tureckie, arabskie, saraceńskie. Kręcił się więc niespokojnie i mruczał groznie przez sen, przerywając te srogie zapewne deklaracje co do właścicieli owych głów ciężkimi westchnieniami.
Jego męki przerwał potężny kopniak w żebra nad ranem. Wściekły otworzył oczy, by ujrzeć nad sobą górę w ludzkiej postaci. Hama, sternik Reinfrida ( on to bowiem był ) warknął tylko :
- Do Hrabiego a żywo !!!



Uczestnicy krucjaty ludowej


Rothais
"chorowało" się bardzo dobrze i mocno dała się znać swym służkom. W końcu jednak znudziła ją ta zabawa i usnęła snem sprawiedliwego. Zbudził ją jednak o świcie niezwykły u Normanów ruch w obozie. Chwilę jeszcze leżała próbując na powrót usnąć, lecz że gwar nie dawał jej usnąć wezwała Sigurdę i omdlewającym głosem ( wszak była przecież chora ) spytała :
- Co to za hałasy ?
Służąca przysiadła na łożu dziewczyny i nie kryjąc radości zaczęła opowiadać :
- A bo to proszę panienki było tak. Wszystkie się bardzo martwiłyśmy że panienka chora leży a tu dziś takie szczęście ! Rano przyszedł szlachetny pan Ernaut i mówi, że musi z panienką porozmawiać o ważnej sprawie. Bo wojska się dzielą i takie jakieś rzeczy o sprawach rycerskich cożem nic nie zrozumiała i że dość babskiej swawoli. A taki jakiś zasępiony był i zły ażem zmartwiała. Ale myślę co mnie zrobi najwyżej wybatoży, więc żem w płacz i na kolanach mu wyznałam że panienka chora leży.
A on wtedy tak dziwnie bo najpierw zamarł, potem jakieś słowa o świętej Weronice i Małgorzacie mówił, alem nie wszystkie zrozumiała, widać to jakaś specjalna pańska modlitwa do nich, potem się strasznie ucieszył, potem coś tak znowu dziwnie bo o sprzedaży konia, jakoś tak -"pozbyliśmy się kobyły", potem mnie z kolan podniósł i panienko -
tu pochyliła się konfidencjonalnie ku Rothais i pokazała jej wyciągniętego zza gorsetu złotego bizanta ( najlepszą i najdroższą w tym czasie na znanym świecie monetę ) dał i wybiegł taki radosny z namiotu.
Choć pan Ernaut wielce dobry dzisiaj dla mnie był to muszę powiedzieć że tak się cieszyć z choroby siostry nie wypada i Pan Jezus na pana Ernauta krzyw może być.

- Co z panienką ? -
krzyknęła przerażona widząc minę Rothais.
 
__________________
Nie daj Boh z Ivana pana, a z Marijki dobrodijki.
Odkąd umarła mądrość błaznów, błazeństwo mędrków wzrosło niepomiernie.
Co to jest nicość ? Pół litra na dwóch.
Jestesmy tylko szeptem czasu, który przemija...

Ostatnio edytowane przez Arango : 10-07-2007 o 20:33.
Arango jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem