| Naiseria krzyczała. Naprawdę krzyczała na swoich towarzyszy. Uświadomiła to sobie dopiero w chwili gdy ruch w komnacie zamarł. Wszystkie “dziwadła” zwróciły swój wzrok na szlachciankę. Wszystkie przystanęły i zaczęły ją obserwować, jakby dopiero co pojawiła się w tym miejscu. Po chwili, która wydawała się trwać wieczność, stworzenia ruszyły w stronę dziewczyny.
Wystraszona szlachcianka pobiegła w stronę drzwi z jaszczurami. Gdy tylko sie do nich zbliżyła, posągi ożyły. Wysokie na osiem stóp kamienne postaci jaszczuroludzi skrzyżowały ze sobą włócznie zastawiając drogę do drzwi. - Wypowiedz hasło, a przejdziesz dalej – rozległo się w głowach całej trójki.
Tymczasem, za plecami szlachcianki, w miejscu gdzie stała kilkanaście sekund wcześniej już były dziwadła. Poruszały się w swój nienaturalny, spowolniony sposób w stronę szlachcianki. Z każdym uderzeniem serca znajdowały się bliżej dziewczyny, ale najgorsze było to, że im bliżej niej się znajdowały tym szybciej sie poruszały. Stworzenia będące przy schodach robiły krok w przód, a te będące w połowie drogi w tym samym czasie robiły trzy. Sytuacja robiła się nieciekawa.
__________________ Szczęścia w mrokach... |