Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 09-10-2007, 21:21   #107
Tevery Best
 
Tevery Best's Avatar
 
Reputacja: 183 Tevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie cośTevery Best ma w sobie coś
Ci, którzy siedzą w samochodzie
Jeżeli mam być szczery, to nie jestem co do niego całkiem pewien. Ale na pewno nie trzyma z gangerami. Oni mają u niego KOS... Nie wiem, dlaczego, ale czymś mu musieli kiedyś ostro podpaść. Visions nie są jego najbardziej znienawidzonym gangiem, ale to nigdy nie robiło mu większej różnicy. Poza tym on już od dawna może nie żyć, jak go ostatni raz widziałem rok temu, to coś jęczał, że chętnie by wrócił na front... A stamtąd można wrócić tylko raz. Drugi raz już nie można mieć tyle szczęścia. Wreszcie - on jest łowcą, do cholery! I to wcale niezłym. Nie zdziwiłbym się, gdyby właśnie teraz był na zleceniu zupełnie gdzie indziej, sami wiecie, sezon letni, to jeszcze da radę podróżować, ale jak na jesieni zaczną padać kwaśne deszcze, nie ma zmiłuj... - zmienił bieg na dwójkę. Auto przyspieszyło, ale droga wcale się nie poprawiła, wręcz przeciwnie, wyjeżdżaliście na wertepy. Nagle najwyraźniej wpadliście w dziurę w drodze, bo samochód podskoczył, po czym wrócił do normy... Poza tym, że ze skrytki pod sufitem, której wcześniej nie widzieliście, wytoczyły się dwie butelki, oznakowane jako miód pitny... Wasz kierowca spojrzał w to miejsce ze zdziwieniem, po czym wzruszył ramionami i wrócił wzrokiem na drogę.

Ruszyliście dalej i dalej. Szosa nie należała do najlepszych w stanie - asfalt był dziurawy, w niektórych miejscach chyba ktoś go celowo stąd wyrwał. Po kilku kilometrach, które spędziliście za miastem, mijając karłowate drzewa, zmutowane kaktusy i mnóstwo napromieniowanych krzaczorów, a także wielki lej po konwencjonalnej rakiecie balistycznej, karetka wtoczyła się na niewielki płachetek dobrze utrzymanego asfaltu. Kierowca wskazał wam mały domek myśliwski, prawdopodobnie jeszcze przedwojenny, za to po ataku maszyn remontowany tym, co było: blachą falistą, kawałkami zbrojonego betonu, jest nawet trochę asfaltu z drogi... Podeszliście do drzwi, Rich zapukał do nich i krzyknął: - Tom, jesteś tam?! Tom?! Dopiero wtedy Kristoff zauważył niewielkie plamy krwi na ziemi, układające się w nieregularną linię o początku za rogiem domu, a końcu przy drzwiach...

Ragnaak
Ten dom jest dziwny. Bez wątpienia był zamieszkały jeszcze przed wojną, a także już po niej. Wyposażenie jednak jest już zdecydowanie powojenne - składa się z mebli, z których usunięto wszelkie ułatwiające życie części. I tak łóżko nie ma sprężyn w materacu, fotel oparcia, stół połowy nóg i tak dalej. Ktoś musiał być niezłym masochistą, zwłaszcza że te elementy są wkomponowane w zupełnie niewłaściwe miejsca w ścianie - tam, gdzie można by je zastąpić czymkolwiek innym, za to teraz wolisz ich nie ruszać, bo mogłoby to naruszyć stabilność konstrukcji. Siedzisz tu już od trzech dni, liżąc rany i kombinując, co dalej - teraz, kiedy drużyna Delta trzeciego plutonu kompanii Echo 5 Pułku Zmechanizowanego już nie istnieje. Ułożyłeś się już wygodnie na łóżku (no, na tyle wygodnie, na ile się dało, zwłaszcza, że jest dla ciebie kilkanaście centymetrów za krótkie), kiedy ktoś zapukał do drzwi...
 
__________________
"When life gives you crap, make Crap Golems"
Tevery Best jest offline