| Hrafn pochylił trochę głowę przed Wyniosłym, nie za nisko żeby można to uznać za poddaństwo ale też na tyle nisko żeby okazać wielki szacunek i respekt jakim darzył obcego. Po chwili uniósł głowę i spojrzał bystro na elfa. - Zwą mnie Hrafn Joslkaraksen z plemienia Kaerssonlingów z Norski. Jednak omyliłeś się, nie jestem bardem, nie opowiadam ckliwych pieśni o mężnych rycerzach i ich rozterkach sercowych, ja prawię prawdziwe historie w mych pieśniach! Jestem bowiem skaldem, to mnie przypadł honor opowiadania historii bogów, bohaterów i ich walk z potworami. Dlatego też tu, Południowcy zwykli mnie zwać Hrafnem Skaldem, bodaj nie jest nas tu wielu.
Dotknął lekko medalionu na szyi i znów przemówił. - Widzę że podoba ci się mój medalion, przedstawia on jak zresztą widzisz głowę wilka, jest to symbol prawdziwego boga północy Olrica który niegdyś przybędzie i zniszczy Upadłych Bogów! Tak prawią legendy Kaerssonlingów i pieśń zwana "Gotterdammerung" co można przetłumaczyć jako "Zmierzch Bogów". Z twego zaproszenia na wieczerze chętnie skorzystam, tu na dalekim południu można dostać doprawdy dziwne napitki i jadło jednak jest ono naprawdę wyborne. Choć muszę przyznać że nigdy nie dorówna miodowi pitnemu z mroźnej północy i ciepłemu mięsiwie wielkich czarnych niedźwiedzi. |