U mnie to zawsze będzie Metal, ale nie pod każdą postacią. Death to jakieś 40% ,Grind 35%, Black 15%, Thrash 8% i pozostałe 2% różnie, zależy jaki mam dzień, ale często jest to (mój kumpel tak na nich mówi) pitu,pitu do kotleta

czyli Satriani, Vai, Malmsteen w postaci koncertów G3.