Do dwóch razy sztuka.. jak to mogliby mawiać w Japonii, gdyby składała się z samych przedstawicieli gatunku Mito - może to głupio brzmi, ale fakt faktem więcej prób Mito nie podjął. Często bywał wesoły i dość otwarty - nauczył go tego pobyt w nowym kraju, gdzie musiał zacząć wszystko od nowa i mógł zapomnieć o tym co bolesne i straszne.
Spojrzał jeszcze mimo wolnie na Dominikę, która rozmawiała z kimś - zauważył dość ciepły i miły uśmiech, który odwzajemnił - "Eh znowu to samo" - pomyślał - "nawet nie ma z kim porozmawiać w tym autobusie"....
Autobus wraz z Mito, wpatrzonym w szybę, jechał spokojnie, kiedy nagle z piskiem opon zatrzymał się... młody Japończyk podobnie jak reszta osób poleciała bezwładnie na tył siedzeń naprzeciw... nikt nie wiedział co jest grane, z przodu autobusu natomiast dało się usłyszeć głos kierowcy:
-
Ty baranie, złaź z drogi.. ty jeden... - głos kierowcył zamarł - każdy wyjrzał za swoich siedzień.. dało się w tym momencie dojrzeć jak drzwi autobusu wlatują do środka z wielkim hukiem, znikając gdzieś w kabinie kierowcy. Większość osób dostrzegła tylko dolną część drzwi, po których ściekała już krew...
Drzwiami wszedł wysoki zakapturzony mężczyzna. Oliver Middler szybko wyskoczył na środek autobusu:
-
Kim ty jesteś?! - widać odwagi było w nim wiele...zakapturzona postać wyciągła tylko prawą ręke do przodu i Oliver już leżał na ziemi, na drugim końcu autobusu...
-
Szukam Black Dragoona, zwanegu tu na Ziemi Mito Yamato - powiedziała zakapturzona postać swym metalicznym i zachrypniętym głosem. Mito spokojnie wyszedł na środek, zdjął okulary i sweter.
-
To mnie szukasz!! Ja jestem Black Dragoon obrońca Ziemi!! - młody Japończyk zgiął lekko ciało uginając kolana; zrobił to samo z łokciami.. cały autobus zaczął powoli się trząść i drżeć, a wszystkie rzeczy które leżały luźno podnosiły się ze swych miejsc..
-
Aj.. - pisknął Mito kiedy uderzył lekko głową w szybę. Przymrużył oczy poczym je przetarł.
"Musiałem przysnąć, ciekawe kiedy dojedziemy" - pomyślał Mito rozglądając się po autobusie.