| -Pochowamy Kerendego i odpoczniemy. Może jedzenie tego czegoś faktycznie nie jest dobrym pomysłem, ale skóry mu nie podaruję. Potem możemy to spalić. - powiedział Iondhen, po czym stoczył głaz ze zwłok, obrucił potwora na plecy, wbił miecz w brzuch i zaczął rozcinać skórę, z chęcią pozyskania futra.
Nieopodal przebiegł pośród drzew zając. Odgłos jego kroków skojarzył się od razu z leżącą martwo bestią i wzbudził strach niemniejszy niż ona sama - myśl, że w okolicy może być więcej takich przyjemniaczków napewno nie dodawała nikomu otuchy. Tak samo do przyjaznych nie należała pogoda - silny wiatr poruszał drzewami i gwizdał, przez co ciężko było usłyszeć odgłosy zwierząt mniejszych gabarytów, lecz nadal niebespiecznych, jak na przykład wilki. Nie martwiło to jednak chyba nikogo, bo w tej chwili jedynym lękiem, jedynym koszmarem był potwór, który zabił ich towarzysza.
__________________ "I ukazał się tam, gdzie kiedyś stało ZOMO, kaczor, koloru kartofla..." Armageddon Jasia Rakiety;
Jakbyś coś chciał - moje GG: 848827. Tylko powiadom na wstępie, skąd masz numer. |