F'dores cały obolały po uderzeniu usiłował leżał oparty plecami o drzwi. Kiedy w pełni odzyskał świadomość odczuł dość intensywny ból w nodze. Wydał nieartykułowany dźwięk. Rozejrzał się wokół. Najbliższa okolica zasłana była zmasakrowanymi ciałami.
W końcu zdecydował, że czas wstać. Gdy tylko ruszył lewą nogą poczuł przeszywający ból.
- Szlag by to! 
O ile jeszcze przed chwilą miał nadzieję, że to zwichnięcie, to nagła fala bólu wyprowadziła go z błędu.
Wykorzystał poręcz, którą ściskał do tej pory w prawej ręce, jako laskę. Musiał nastawić stopę ale wiedział, że sam nie da rady.
- Halo, jest tu kto? - przez chwile nasłuchiwał po czym powtórzył
- Czy ktoś przeżył ? Odezwijcie się!
Rozejrzał się ponownie i teraz zobaczył, że drzwi o które się opierał prowadzą do magazynu broni. Mało tego są praktycznie otwarte. Ale w tym momencie co innego było mu potrzebne - apteczka. Zaczął kuśtykać w głąb statku w jej poszukiwaniu od czasu do czasu nawołując...