| -Mam nadzieję, że nie bierzesz mnie za informację chłopcze. -rzekł nieco zgryźliwie Blackrook.- A i czytać też zapewne potrafisz? Na moich drzwiach jest wywieszka. "Miły człowiek" - pomyślał z ironią Ambers. Nagle poczuł, jakby coś przesuwało się po jego mózgu. Odruchowo wzdrygnął się, na tyle lekko, by nie zwrócić na siebie uwagi, po czym usiadł na którymś z wolnych miejsc.
Podczas wymieniania nazwisk pragnął, by jeden z kandydatów zniknął i by nie przydzielano mu partnera... Jako indywidualista wolił pracować sam. Z nerwów zaczął ruszać palcami w powietrzu, jakby chciał sięgnąć po broń, co robił zawsze w takich sytuacjach.
- ...Christopher Ambers i Hitohiro Jun...
Christopher chciał przewrócić oczami, ale się powstrzymał. Był dorosłym mężczyzną i nie wypadało mu grymasić ani pluć na kaprysy losu. Nawet jeśli tym kaprysem było żarcie wegetariańskie. Policjant pomyślał o swojej małżonce - "No cóż, nie mogę jej zawieść. Ani dzieciaków."
Serdecznie nieznosił czasopism z radami, typu Cosmopolitana. "To robi kobietom wodę z mózgu... Po za tym nie wszyscy są tacy sami, a zatem i nie wszystkie rady są dobre." Wiedział że uogólnia, coraz częściej przecież czytywali tego typu czasopisma mężczyźni. Ale wolał o tym nie myśleć.
Po wypowiedzeniu nazwiska partnera przyjrzał się dyskretnie jego twarzy, by czegoś się o nim dowiedzieć. "Oczy są bramami do duszy" Starał się ocenić każdy szczegół, patrząc następnia na ubranie i inne detale okiem detektywa. Miał szacunek do ludzi wschodu, ze względu na ich kulturę, religię i niezwykłą pracowitość. Po za tym, od jakiegoś czasu była ona bardzo bliska jego sercu. "No cóż, będę musiał go polubić" - pomyślał z delikatnym zrezygnowaniem, po czym wstał.
- Dziękuję i do widzenia, panie...
Chris starał sobie przypomnieć czy nie widział nigdzie nazwiska szefa...
- Blackrook
Po czym wyszedł spokojnie z pomieszczenia i rozejrzał się za jakimś zegarem, by sprawdzić godzinę. Postanowił zaczekać na swojego nowego partnera w korytarzu i nawiązać jakąś rozmowę. Jego stosunek ze zrezygnowania przeszedł w naturalne zaciekawienie. Westchnął cicho. Cała sytuacja troche go zestresowała. Chyba nie zrobił najlepszego pierwszego wrażenia. Nie lubił gdy coś szło nie po jego myśli...
Ostatnio edytowane przez Umbriel : 11-04-2007 o 08:15.
Powód: Literówka
|