| Lou Pinh wygodnie rozsiadła się na krześle i przeczesała wzrokiem sale. Nie podobało jej się jedna rzecz, dziwne uczucie, które pojawiło się zaraz po tym jak weszła do sali. Czuła się z tym dziwnie, jednak szybko uczucie minęło. Całe szczęście, bo zaczynało już być męczące.
Do pokoju weszło jeszcze dwóch mężczyzn, ciekawe, jeden nawet był azjatą. To dobrze. Nie będzie się czuła obco w wydziale. Ciekawe czy lubi ryż. Zaraz jednak pokręciła głową i wróciła do rzeczywistości. Przyjrzała się jeszcze pozostałym zebranym, po czym usłyszała głos inspektora. Wsłuchiwała się w słowa Rooka, kiedy zaś skończył mówić, przytaknęła głową. Michael McMurry. Dyskretnie luknęła w jego stronę. Nie jest źle, pomyślała. Zawsze mogło być gorzej.
Skoro spotkanie skończyło się to najwyższy czas się zebrać i udać się do tej świetlicy. Wstała więc z krzesła, jednak bardzo powoli i z pewną dozą zalotności. Jednak bardzo subtelnej. Subtelnej, a zarazem wystarczająco widocznej. Niczym kocica szukająca kolejnej zdobyczy. Tak, zapowiadała się przednia zabawa.
Wyszła na korytarz tuż za De Lucą. Podeszła do automatu z kawą i zamówiła swoją ulubioną czekoladę. Kochała ten smak. Przypominał jej wieczory w klubie „g Lounge” i jemu podobnych. Oparła się o ścianę i powoli sączyła czarną przyjemność. Dają tu za mało cukru, pomyślała. Patrzyła jeszcze na wychodzących z sali członków oddziału. Spojrzała jeszcze na jedną osobę, która, z wiadomych dla niej tylko względów, zainteresowała ją. Jak to określił inspektor Rook, wieczorek zapoznawczy? Czemu nie. Zbliżyła się i spytała:
- Mam nadzieję że wam nie przeszkadzam.- powiedziała do De Luci i drugiej kobiety w zespole.- Co prawda nie bezpośrednio, ale jednak będziemy pracować w jednym wydziale. Proponuje więc, jeśli nie macie nic przeciwko, „wieczór zapoznawczy” całej drużyny. Dziś po służbie. Mam nadzieje że macie czas. No i że lubicie klubowe życie. Jest taki nowy przybytek między dziesiątą a jedenastą aleją, prowadzi mój stary znajomy, co wy na to? „Secret Lounge”.
Kiedy usłyszała odpowiedzi owej dwójki podeszła do kolejnych osób i złożyła im te samą propozycje.
Wreszcie podeszła do McMurry’ego.
- Więc to z tobą mam pracować
Ostatnio edytowane przez RyldArgith : 11-04-2007 o 20:40.
|