The Dolphin Hotel invites you to stay in any of its stunning rooms. Except one.
Przed obejrzeniem filmu myślałam, że będzie to film sensacyjny, wskazywałaby na to obsada: John Cusack i Samuel L. Jackson. Szybko się jednak przekonałam, że jest to horror. Ale nie kolejny głupi horror gdzie jakiś mutant przeprowadza sieczkę wśród nastolatek, tylko porządny horror, który wbił mnie w fotel. Nie było dużo krwi, nie było dużo ucieczek i pościgów, nie było maniakalnego zabójcy. Co więc było? Groza w najlepszym wydaniu. Dziwne rzeczy przydarzały się głównemu bohaterowi, niejeden stracił by po tym zmysły. Cały czas zastanawiałam się, czy pan Enslin (Cusack) przeżyje. Zdawało mi się że tak, czy dobrze mi się zdawało musicie zobaczyć, w każdym razie końcówka wszystko ładnie pokazuje. Akcja dzieje sie głównie w penym pokoju hotelowym, ponieważ Enslin zajmuje się opisywaniem nawiedzonych pomieszczeń. Z tym że do tej pory nie wierzył, że rzeczy paranormalne dzieją się naprawdę.
Dla tych co widzieli:
Maksymalna schiza byłaby wtedy, gdyby na końcu nie udało mu się wyjść z tego pokoju
