Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 11-11-2007, 11:26   #29
Nami
 
Nami's Avatar
 
Reputacja: 5 Nami wkrótce będzie znanyNami wkrótce będzie znany
$: 123 061
Part 1 XD: Brat Słońce - wróg czy sprzymierzeniec?

- Śliczna kotka... – rzekła Mineso podchodząc do Usagi i pogłaskała Lunę.

- Kot? - Mori zapytała bardziej siebie samą, sprawdzając czy oczy jej nie mylą i jęknęła - O nie... tylko nie kot... – nagły napad alergii nie należał do najprzyjemniejszych. Oczy prawie, że same zaczynały łzawić a w nosie strasznie coś kręciło tak, że nie dało się nie kichnąć. Chusteczka na szczęście bardzo pomogła. Przynajmniej nie psikała na innych.

- Heh, dziękuję. Luna jest nadzwyczaj mądrą kotką, mam nadzieje, że nic w jej zachowaniu was nie zdziwi. – odpowiedziała dość dziwnie Usagi do Mineso.

- Miło mi... Jestem Kamiiru Kawaikaze. Chodź pomogę Ci wstać.- stanął nad nią z rozbawioną miną i podał rękę. Dziewczyna uśmiechnęła się tylko i z przyjemnością przyjęła pomoc od chłopaka. Była ona średniego wzrostu dziewczyną, ok. 166cm wzrostu, charakteryzowała się dwoma dziwnie wyglądającymi blond kucykami. Tak, zdecydowanie był to jej znak rozpoznawczy. Usagi, zostawiając Lunę w rękach Mineso podbiegła do Asury i wyrwała mu kluczyki z ręki.

- Co powiecie na to byśmy zaprzestali tego durnego sprzątania i poszli do biblioteki? Poszukalibyśmy jakiejś książki na to przedstawienie. Uważam, że to lepsze od sprzątania zresztą…chyba już sprzątnęliśmy (?) – rzekła Usagi a wy odruchowo obejrzeliście się wokół siebie. Na stołach brud, na podłodze ślisko, lepko, nieprzyjemnie. Zresztą, co tu dużo mówić. Nawet ściany były całe w pomidorach i innych produktach spożywczych. No cóż, jeśli tak prezentuje się pokój Usagi … chyba jednak wolicie tego nie wiedzieć. Mimo wszystko perspektywa grzebania w bibliotece szkolnej wydawała wam się o stokroć lepsza niż sprzątanie resztek z obiadu. W dodatku niektóre resztki były mamlane -.-"
Wszyscy zgodziliście się z nią, zdecydowanie był to pomysł na wagę złota. Mori też by z chęcią wyraziła swoje zadowolenie jednak kichanie uniemożliwiło jej okazanie swej radości. Usagi podeszła do niej i położyła jej rękę na ramieniu.

- Nie ma, co kichać Mori, mój kot…eee…to nie jest prawdziwa kocia sierć on miał przeszczep – rzekła do niej wypowiadając ostatnią część zdania nadzwyczaj szybko. Luna skrzywiła się z załamaniem, „czego ta Usagi nie wymyśli” zaś sama dziewczyna szybko Cię minęła.
Zwartą grupą ruszyliście ku bibliotece. Usagi na czele, Luna gdzieś z tyłu na rękach Mineso. Mori, mimo iż bardzo chciała uwierzyć, że sierść kotki pochodzi z przeszczepu jakoś średnio dawała sobie z tym radę. Kichanie nie ustępowało jednak zdecydowanie rzadziej występowało. Doszliście do bardzo, bardzo wysokiego portalu, drzwi. Można by nawet nazwać je wrotami. Wysokie na ponad 2metry zadziwiały swą kolosalnością. Jednak prawdziwe zdziwienie było dopiero po wejściu do środka. Biblioteka wysoka na 3 piętra, wokół całe mnóstwo książek, rękopisów, starodruków, a wszystkiego ponad milion, jeśli oczywiście jakiś matematyk zechciał spojrzeć na to swoim trafnym okiem. Takim waszym przewodnikiem po bibliotece jest Mori, która świetnie zna takie miejsca. Wy jesteście natomiast w wielkim szoku, w końcu jak można nie wiedzieć o tak pokaźnej bibliotece?
Na wprost drzwi były schody w górę, na wyższe piętro biblioteki. Mori natychmiast zapomniała o swojej alergii, dlatego też kichanie ustąpiło. Poczuła się tu jak w raju. Myśl, że będzie mogła spędzić tu cały weekend napawał ją ogromną radością. Dosłownie zapomniała o świecie!

- Mori, czy mogłabyś znaleźć tutaj jakąś odpowiednią książkę? Bo ja to chyba nic bym tu nie znalazła. Nic dziwnego, że nawet nie wiedziałam o tym miejscu ^ ^” – powiedziała Usagi, a Ty natychmiast otrząsnęłaś się.

- Ym, tak…tak, oczywiście – rzekłaś cichutko, w końcu byłaś w bibliotece, i pokierowałaś się do działu „Baśnie i Legendy”. Wszyscy szli za Tobą w milczeniu. Prawie milczeniu, bo niektórzy próbowali coś szeptać między sobą.

- Dobrze jednak, że jest z nami Mori, bo chyba nigdy byśmy się tu nie odnaleźli…tyle książek. – powiedział szeptem Ashura do swoich towarzyszy z zespołu jednak echo rozniosło delikatnie jego słowa tak więc nie tylko Kamiiru i Kakeshi to usłyszeli.
Bez żadnych przeszkód doszliście do wybranego przez was działu jednak waszym oczom ukazało się więcej książek niż przypuszczaliście. Nie obyło się bez komentarza choćby krótkiego.

- Oh my… - wymsknęło się Usagi.
Przy półkach była drabina na kółkach pomagająca w sięgnięciu po książki z wyższej półki (dosłownie i w przenośni). Mori zaczęła szukać "Opowieść o zbieraczu bambusów" jednak za każdym razem, gdy dochodziła do literki autora owej książki, zbiór natychmiast zaczynał się kończyć.

- Nic z tego nie rozumiem – rzekła zaskoczona Mori i postawiła książki równo, wtenczas dostrzegła, że jednej z książek brakuje. „Czemu akurat tej?”

- Ej patrzcie, co znalazłam! – wrzasnęła Usagi a jej głos boleśnie rozniósł się po zakamarkach biblioteki. – Ups, przepraszam ^ ^” – dodała szeptem. Podeszliście do niej bliżej. W ręku trzymała bardzo starą księgę.

- Spójrzcie, to jest książka bez autora, bardzo dawno napisana, całkowity starodruk. W dodatku dwie pierwsze strony są wyrwane. – Usagi nabrała poważnej miny.

- Więc jak niby mamy wziąć to jako naszą sztukę? Brak autora, dwóch pierwszych stron, to bezsensu! – powiedziała oburzona Mio.

- Racja, ale może jednak…- Usagi błagalnym wzrokiem spojrzała na Mori podsuwając jej książkę. Dziewczyna zrozumiała aluzję. Wzięła starą, zakurzoną książkę i usiadła na drugim szczebelku wielkiej drabiny opartej o gigantyczną półkę i zaczęła czytać.

- „Historia jak każda będzie o świecie i jego tajemnicach. Wszystko, co nas otacza jest tak naprawdę złudzeniem. Nie istnieją zwierzęta, które nie mówią, ludzie, którzy nie mają w sobie żadnej mocy, planety, które nie posiadają swoich przedstawicieli, wojowników, księżniczek. Niech nic was nie zdziwi w opowieści bez tytułu, w historii bez autora. Tam gdzie nie ma nic ciekawego na samym początku, tam na pewno znajdzie się coś o wiele bardziej ekscytującego, bardziej prawdziwego, w samym jego środku. Jeśli do tej pory nie ciekawi was ta historia nie macie tu, czego szukać, lecz jeśli jednak…” – spojrzeliście po sobie i usiedliście zaciekawieni na podłodze czekając na dalszy ciąg. Mori uśmiechnęła się i swym pięknym głosem i wspaniałą głosową interpretacją, przerzuciła kartkę, i czytała dalej.

- „Tak sądziłem, w końcu czy mogłoby być inaczej? Albowiem, kogo na tym świecie nie interesuje magia, dobro i zło, szczęśliwe zakończenia? O, przepraszam, nie powiedziałem, że ta książka skończy się szczęśliwie. Niby, dlaczego to ode mnie ma zależeć jej koniec, a nie od was? Dlaczego to ja mam napisać „i skończyło się wspaniale”? Czemu to nie WY przyczynicie się do przebiegu tej historii? Powiedzieliście by pewnie, że powód jest prosty – w końcu to ja piszę tę książkę. Ale ja odpowiem inaczej – w końcu to WY ją czytacie.
Skoro wytrzymaliście moją zrzędliwość i dotarliście tak daleko mogę zdradzić wam tytuł książki…albo nie, nie zdradzę wam go teraz. Nie ma autora tak, więc nie ma i tytułu. Pewnie zauważyliście już brak dwóch pierwszych kartek? Zdziwieni? Nie powiem, że jest mi przykro, ale tak. To ja je wyrwałem. Czemu? Otóż zaraz się dowiecie, nie niecierpliwcie się tak, zaraz zacznę opowiadać. Najpierw jednak zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie.

Na początku istnienia świata, czyli jednak standardowe bardzo, bardzo dawno temu, żyła prześliczna acz strasznie niezdarna księżniczka Zukae. Zuki, oznacza księżyc tak, więc jak nie trudno się domyśleć panowała ona nad księżycem. Pilnowała tego by dawał on spokój w nocy i by żadne złe duchy, demony, przeklęte inkuby i złośliwe chochliki nie wyłaniały się z zasnutej nocą planety Ziemi. Jednak było to tak dawno, że nikt o tym nie pamięta, choć mógłbym się założyć, że dziadek kiedyś opowiadał wam tę historię, ze względu na to, iż to nie jest dział Baśnie i Legendy. Wracając, legenda głosi (tak wiem, okłamałem was, ale te słowo ładniej brzmi), że pewnego dnia Brat Słońce, który sprzymierzył się ze złem, zabił swoją Siostrę Księżyc i w ten sposób zapoczątkował koniec ludzkiego istnienia. Nikt jednak nie wiedział jednego – zanim Zukae została zamordowana przez swojego brata, poczęła na planecie Ziemia dziecko. To dziecko, gdyż nie wiadomo czy to chłopiec czy dziewczynka, posiadło prawo do władania księżycem. Przez 2 lata, zanim owe dziecko nie urosło w nocy na ziemi panowało istne piekło. Później natomiast ku zdziwieniu Brata Słońce księżyc znów zaczął oświetlać ziemie. Powiadają, że gdy minie tuzin lat dziedzic… „ – Mori przekręciła kartkę jednak strona była pusta. Przekręciła dalej, dalej i dalej aż dopiero na 12stronie znalazła kawałek tekstu.

- " …teraz nie było już odwrotu. Kto raz pozna historię uwolni się dopiero po jej skończeniu."

Zastanawialiście się, co to wszystko ma znaczyć? Nagle nie wiadomo skąd w zaułkach biblioteki pojawił się niesamowity wiatr niosący ze sobą drobne ziarenka piasku, które sypnęły wam się do oczu. Wszyscy krzyknęliście z przerażenia, gdy wiatr przewrócił was na podłogę i nachalnie zaczął was popychać. Nie mogliście nic zrobić a tym bardziej nic zobaczyć. Oczy szczypały was niesamowicie.

- Usagi, uważaj!! – usłyszeliście nieznany wam kobiecy głos.

Kakeshi, poczułeś, że jakieś kocie łapy przebiegły po Tobie. Pomału z bólem zaczęliście otwierać oczy i dostrzegliście, że znajdujecie się na jakimś piaszczystym, słonecznym pustkowiu. Nagle poczuliście na sobie, że coś zasłoniło oświetlające was słońce. Przetarliście oczy mrugając nimi pospiesznie i spojrzeliście w górę. Dostrzegliście nad sobą unoszącego się mężczyznę, który trzymał pod pachą nieprzytomną Usagi. Szczegół, który szczególnie przykuł waszą uwagę, był dziwny strojem Usagi. Dziewczyna nie była ani w mundurku, ani w ubraniu codziennym.
Strój

- Pożyczę sobie waszą księżniczkę, jeśli nie macie nic przeciwko. – rzekł pewnym głosem mężczyzna po czym zniknął.

- USAGI !! – krzyknęła kotka, tym samym głosem który usłyszeliście wcześniej.

- Nie istnieją zwierzęta, które nie mówią, ludzie, którzy nie mają w sobie żadnej mocy, planety, które nie posiadają swoich przedstawicieli – zacytowała z przerażeniem Mori, a wtedy wszyscy zwrócili wzrok w jej stronę.

- Książka! – krzyknęła błyskotliwie i otworzyła pierwszą stronę.

„- Usagi, uważaj!! – krzyknęła kotka depcząc po Kakeshim.
Wojownicy pomału i z bólem zaczęli otwierać oczy. Dostrzegli, że znajdują się na jakimś piaszczystym, słonecznym pustkowiu. Leżeli bezwładnie na piachu, gdy nagle coś zasłoniło oświetlające ich słońce. Podnieśli się do pozycji siedzącej. Przecierając oczy i mrugając nimi pospiesznie i spojrzeli w górę. Zauważyli nad sobą unoszącego się mężczyznę, który trzymał pod pachą nieprzytomną Usagi, która, jak widać po stroju, próbowała się bronić nim została porwana.
- Pożyczę sobie waszą księżniczkę, jeśli nie macie nic przeciwko. – rzekł pewnym głosem mężczyzna po czym zniknął.
- USAGI !!– krzyknęła przerażona kotka z rozpaczą w głosie.
Wszyscy wojownicy spojrzeli na nią ze zdziwienia. Tylko, czemu byli tacy zdziwieni? Czyżby to przez pierwsze dwie kartki wyrwane z książki?
- Nie istnieją zwierzęta, które nie mówią, ludzie, którzy nie mają w sobie żadnej mocy, planety, które nie posiadają swoich przedstawicieli– zacytowała z przerażeniem Mori, a wtedy wszyscy zwrócili wzrok w jej stronę.
- Książka!– krzyknęła błyskotliwie i otworzyła pierwszą stronę. To, co przeczytała sprawiło ją w osłupienie. Nie mogła uwierzyć w treść książki. Wszystko takie prawdziwie.” – gdy Mori chciała zobaczyć dalszy ciąg opowieści, okazało się, że kartki są puste. Jednak było coś czego przed przeczytaniem książki jeszcze nie było. Na okładce widniał tytuł „Nim umrze Księżyc”.

Znajdowaliście się teraz na piaszczystym terenie. Przed wami stało jedno, niewielkie drzewo. Wkoło pusto, dosłownie sam piasek. Gdzieś w dalekiej oddali dostrzegliście drewniane ogrodzenie, prawdopodobnie miasta. Było gorąco...bardzo gorąco.
 
__________________
WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<

Ostatnio edytowane przez Nami : 11-11-2007 o 13:42.
Nami jest offline