Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 11-11-2007, 20:47   #7
Toho
 
Toho's Avatar
 
Reputacja: 144 Toho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znanyToho wkrótce będzie znany
Jaś obudził się w dziwnym lesie, początkowo to co było jawą wziął za sen. Pomyślał sobie że pewnie jak zwykle zasnął nad „Tony Hawk’iem”.
Jednakże silne uszczypnięcie się i wyraźne odczucie bólu pozbawiły go złudzeń – to była jawa, siedział pod jakimś drzewem, tuż obok leżała jego ukochana deskorolka z małym silnikiem. W pierwszym odruchu przytulił ją mocno – chłodny dotyk ulubionego przedmiotu dodał mu nieco otuchy.
Pierwsze myśli były bardzo niespokojnie, w oczywisty sposób las wydawał się Jasiowi pełen włochatych pająków, paskudnych wilkołaków oraz innych niemilców.

Na początku starał się zebrać w sobie. Wstał spod drzewa, zabrał deskorolkę, poprawił ubranie – „w końcu trzeba jakoś wyglądać, nawet w takim lesie” – pomyślał Jaś i poszedł kawałek dalej. Po drodze nieco z prawej zauważył omszały głaz. „Całkiem niezły punkt na mały odpoczynek, może stamtąd da się coś zobaczyć?”

Widok przewracającego się o korzeń Kuby przywrócił w Jaśku chęć do życia i nieco pewności siebie. "Nie jest tak źle, w końcu nie jestem sam" przemknęło mu przez myśl.

Spotkanie z Kubą przywróciło nieco jego równowagę i pewność siebie. Znów był dawnym Jaśkiem. Starał się by jego mina była pewna a wzrok ostry. Jasiek zastanawiał się ciągle gdzie jest, w jaki sposób się tu znalazł, kto go tu ściągnął i po co. A najważniejsze - nie miał zielonego pojęcia, jak się stąd wydostać. Pod pachą ściskał deskę – dzięki niej czuł się o wiele pewniej. Poza tym nie chciał brudzić kółek trawą.

Jaś rzucił okiem na dzieci zgromadzone na polanie. Wrażenie wywarł na nim chłopak poruszający się bez trudu na wózku wśród wysokich krzewów. Ciekaw był jak w tych warunkach zadziała jego deska. „W niewielkim baku powinno być nieco paliwa, ale trzeba je oszczędzać, jakoś nie sądzę by były tu stacje benzynowe”. Jaś odruchowo poprawił postawę, wyprostował się i przywołał na usta nieco łobuzerski uśmiech. Starał się wywrzeć wrażenie nieco lepiej zorientowanego niż inni, mimo, że wiedział tyle samo, a może i mniej?

Jasiek odruchowo poprawił swoje krótko ostrzyżone włosy jednym sprawnym ruchem. Podobnie włosy poprawiał jego ojciec. Szybkim rzutem oka sprawdził czy całość ubrań leży jak powinna - wszystko było w porządku.

- Cześć, jestem Jasiek – rzucił tak, aby zabrzmiało to pewnie, nieco łobuzersko i zawadiacko. Nie miał zamiaru dzielić się swoimi obawami z innymi. A dopóki będzie częścią grupy to łatwiej będzie się pozbyć obaw. Ciekaw był czy ktokolwiek wie co robić dalej i jak się stąd wydostać.
 
__________________
In vino veritas, in aqua vitae - sanitas

Ostatnio edytowane przez Toho : 11-11-2007 o 21:38.
Toho jest offline