Reputacja: 2  | - Co powiecie na to byśmy zaprzestali tego durnego sprzątania i poszli do biblioteki? Poszukalibyśmy jakiejś książki na to przedstawienie. Uważam, że to lepsze od sprzątania zresztą…chyba już sprzątnęliśmy (?) – rzekła Usagi. Tak jak wszyscy Kakeshi rozejrzał się w około by upewnić się, że stwierdzenie blondynki jest trafne. Widząc jednak to do nadal było na ścianach, stołach i oczywiście podłodze nie mógł się z nią godzić.
- Trochę jeszcze zostało - powiedział ni to do siebie ni to do reszty. Perspektywa przerwania taj syzyfowej pracy była dla niego bardzo kusząca. Przedstawienie nie było w jego planach, ale sprzątanie także i wolał zająć się sztuką niż tkwić w tej sali przez wieki.
- Nie ma, co kichać Mori, mój kot…eee…to nie jest prawdziwa kocia sierć on miał przeszczep - powiedziała Usagi, gdy Mori nadal nie mogła powstrzymać kichania.
Kakeshiemu przeszczep włosów dla kota wydał się nieco dziwny. Słyszał, że ludzie przeszczepiają sobie włosy, ale są to raczej starzy dziadkowie, którzy tęsknią za straconą młodością i imają się najróżniejszych sposobów by poczuć sie młodziej, co przecież w ich wieku jest po prostu nie możliwe. Jak się jest starym człowiekiem to młodym się nie można czuć na tym polega starość.
- Jeśli twoja kotka miała przeszczep to musi być bardzo stara - stwierdził podchodząc do wyjścia ze stołówki.
Wszyscy razem udali się do biblioteki. Tylko Mori nie wyglądała jakby pierwszy raz widziała na oczy ten budynek i jego wnętrze. Kakeshi bywał w bibliotece od czasu do czasu. Nie był molem książkowym, ale zawsze lubił historię i w tym miejscu można było znaleźć ciekawe opracowania na temat historii Japonii i nawet pewnego zacofanego europejskiego kraju o nazwie Polska. Historią tych dwóch krajów Kakeshi był zafascynowany. Jednak mimo, iż bywał w już w gmachu biblioteki to jednak za każdym razem jej wnętrze robiło na nim wrażenie. Setki półek, setki tysięcy książek i sapach papieru. To wszystko nie mogło nie robić wrażenia. Wydawało się to takie przytłaczające, a za razem majestatyczne.
Mori poprowadziła ich w tą część biblioteki, w której znajdowały się legendy. W trakcie gdy Mori szukała "Opowieści o zbieraczu bambusów", Kakeshi rozglądał się po półkach. Spoglądał na kolejne tytuły i zastanawiał się o czym mogą opowiadać te legendy. Lubił historię, a legendy wydawały mu się w tym momencie podobne to tego przedmiotu, też mówiły o tym co było, tylko w bardziej baśniowy sposób.
Przeszukując półki Kakeshi przypomniał sobie o legendarnym samuraju Musashim Miyamoto. Pamiętał jak czytał o tym najsławniejszym i niepokonanym samuraju w jakiejś książce. Można powiedzieć, że jest on idolem Kakeshiego, który po przeczytaniu Księgi Pięciu Kręgów zaczął czytać także o innych wielkich samurajach.
- Ej patrzcie, co znalazłam! Ups, przepraszam ^ ^” – dodała szeptem. W ręku trzymała bardzo starą księgę. - Spójrzcie, to jest książka bez autora, bardzo dawno napisana, całkowity starodruk. W dodatku dwie pierwsze strony są wyrwane. – Usagi nabrała poważnej miny.
Kakeshi spojrzał Usagi przez ramię. Faktycznie książka nie miała autora, ani nawet tytułu. Chłopak słyszał o tym, że w dawnych czasach autorzy często nie podpisywali swoich dzieł, aczkolwiek nie słyszał chyba nigdy o dziele bez tytułu.
Po krótkiej dyskusji nad tą dziwną księgą Mori wzięła ją do ręki i zaczęła czytać:
- „Historia jak każda będzie o świecie i jego tajemnicach. Wszystko, co nas otacza jest tak naprawdę złudzeniem. Nie istnieją zwierzęta, które nie mówią, ludzie, którzy nie mają w sobie żadnej mocy, planety, które nie posiadają swoich przedstawicieli, wojowników, księżniczek. Niech nic was nie zdziwi w opowieści bez tytułu, w historii bez autora. Tam gdzie nie ma nic ciekawego na samym początku, tam na pewno znajdzie się coś o wiele bardziej ekscytującego, bardziej prawdziwego, w samym jego środku. Jeśli do tej pory nie ciekawi was ta historia nie macie tu, czego szukać, lecz jeśli jednak…” – Początek wydał się wszystkim bardzo ciekawy i wszyscy razem usiedli na podłodze wsłuchując się w dalszą część legendy.
- „Tak sądziłem, w końcu czy mogłoby być inaczej? Albowiem, kogo na tym świecie nie interesuje magia, dobro i zło, szczęśliwe zakończenia? O, przepraszam, nie powiedziałem, że ta książka skończy się szczęśliwie. Niby, dlaczego to ode mnie ma zależeć jej koniec, a nie od was? Dlaczego to ja mam napisać „i skończyło się wspaniale”? Czemu to nie WY przyczynicie się do przebiegu tej historii? Powiedzieliście by pewnie, że powód jest prosty – w końcu to ja piszę tę książkę. Ale ja odpowiem inaczej – w końcu to WY ją czytacie.
Skoro wytrzymaliście moją zrzędliwość i dotarliście tak daleko mogę zdradzić wam tytuł książki…albo nie, nie zdradzę wam go teraz. Nie ma autora tak, więc nie ma i tytułu. Pewnie zauważyliście już brak dwóch pierwszych kartek? Zdziwieni? Nie powiem, że jest mi przykro, ale tak. To ja je wyrwałem. Czemu? Otóż zaraz się dowiecie, nie niecierpliwcie się tak, zaraz zacznę opowiadać. Najpierw jednak zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie.
Na początku istnienia świata, czyli jednak standardowe bardzo, bardzo dawno temu, żyła prześliczna acz strasznie niezdarna księżniczka Zukae. Zuki, oznacza księżyc tak, więc jak nie trudno się domyśleć panowała ona nad księżycem. Pilnowała tego by dawał on spokój w nocy i by żadne złe duchy, demony, przeklęte inkuby i złośliwe chochliki nie wyłaniały się z zasnutej nocą planety Ziemi. Jednak było to tak dawno, że nikt o tym nie pamięta, choć mógłbym się założyć, że dziadek kiedyś opowiadał wam tę historię, ze względu na to, iż to nie jest dział Baśnie i Legendy. Wracając, legenda głosi (tak wiem, okłamałem was, ale te słowo ładniej brzmi), że pewnego dnia Brat Słońce, który sprzymierzył się ze złem, zabił swoją Siostrę Księżyc i w ten sposób zapoczątkował koniec ludzkiego istnienia. Nikt jednak nie wiedział jednego – zanim Zukae została zamordowana przez swojego brata, poczęła na planecie Ziemia dziecko. To dziecko, gdyż nie wiadomo czy to chłopiec czy dziewczynka, posiadło prawo do władania księżycem. Przez 2 lata, zanim owe dziecko nie urosło w nocy na ziemi panowało istne piekło. Później natomiast ku zdziwieniu Brata Słońce księżyc znów zaczął oświetlać ziemie. Powiadają, że gdy minie tuzin lat dziedzic… „ – Mori przekręciła kartkę jednak strona była pusta. Przekręciła dalej, dalej i dalej aż dopiero na 12stronie znalazła kawałek tekstu.
- " …teraz nie było już odwrotu. Kto raz pozna historię uwolni się dopiero po jej skończeniu."
Nagle w bibliotece zerwał sie wiatr. Wydawał się zbyt siny by był to tylko przeciąg. Wiatr ten niósł ziarenka piasku, które wsypywały się do oczu. Kakeshi padł na ziemię jakby chcąc się osłonić od nieprzyjemnego podmuchu.
- Usagi, uważaj!! – ktoś krzyknął.
Kakeshi poczuł jak małe stopy które przebiegły po nim. Otworzył oczy i zobaczył przed sobą masę piasku. Słońce świeciło, ale jakoś mocniej niż jeszcze przez chwilę. Czyżby ktoś odsłonił zasłony w bibliotece?
Nagle coś przesłoniło światło słoneczne i chłopiec podniósł wzrok. Jego oczom ukazał się jakiś mężczyzna noszący się w powietrzu i trzymający Usagi, ale ona miał jakiś dziwny strój.
- Pożyczę sobie waszą księżniczkę, jeśli nie macie nic przeciwko. – rzekł pewnym głosem mężczyzna po czym zniknął.
- USAGI !! – krzyknęła kotka, tym samym głosem który Kakeshi słyszał wcześniej.
- Nie istnieją zwierzęta, które nie mówią, ludzie, którzy nie mają w sobie żadnej mocy, planety, które nie posiadają swoich przedstawicieli – zacytowała z przerażeniem Mori, a wtedy wszyscy zwrócili wzrok w jej stronę.
- Książka! – krzyknęła błyskotliwie i otworzyła pierwszą stronę. „- Usagi, uważaj!! – krzyknęła kotka depcząc po Kakeshim. - Mori ponownie zaczęła czytać tekst zawarty w książce. - Wojownicy pomału i z bólem zaczęli otwierać oczy. Dostrzegli, że znajdują się na jakimś piaszczystym, słonecznym pustkowiu. Leżeli bezwładnie na piachu, gdy nagle coś zasłoniło oświetlające ich słońce. Podnieśli się do pozycji siedzącej. Przecierając oczy i mrugając nimi pospiesznie i spojrzeli w górę. Zauważyli nad sobą unoszącego się mężczyznę, który trzymał pod pachą nieprzytomną Usagi, która, jak widać po stroju, próbowała się bronić nim została porwana.
- Pożyczę sobie waszą księżniczkę, jeśli nie macie nic przeciwko. – rzekł pewnym głosem mężczyzna po czym zniknął.
- USAGI !!– krzyknęła przerażona kotka z rozpaczą w głosie.
Wszyscy wojownicy spojrzeli na nią ze zdziwienia. Tylko, czemu byli tacy zdziwieni? Czyżby to przez pierwsze dwie kartki wyrwane z książki?
- Nie istnieją zwierzęta, które nie mówią, ludzie, którzy nie mają w sobie żadnej mocy, planety, które nie posiadają swoich przedstawicieli– zacytowała z przerażeniem Mori, a wtedy wszyscy zwrócili wzrok w jej stronę.
- Książka!– krzyknęła błyskotliwie i otworzyła pierwszą stronę. To, co przeczytała sprawiło ją w osłupienie. Nie mogła uwierzyć w treść książki. Wszystko takie prawdziwie.” - Tekst nagle się urywał, a na okładce można było dojrzeć tytuł, którego jeszcze niedawno nie było "Nim umrze Księżyc".
Kakeshi rozejrzał się w około. Wszędzie był piasek, tylko niedaleko od nich stało jakieś samotne drzewo. Chłopiec nie mógł pojąć co to za miejsce i jak się tu dostali, bo przecież nie mogła to być biblioteka.
- Gdzie my jesteśmy? - zadał pytanie, które wydaje się, że przeszło wszystkim przez głowę. Po chwili do tarło do niego, że kotka Usagi mówiła ludzkim głosem. Spojrzał na nią zdziwionym i za razem przerażonym wzrokiem.
- Ty mówisz?!
__________________ Nic nie zostanie zapomniane,
Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |