Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 17-11-2007, 22:06   #15
kitsune
 
kitsune's Avatar
 
Reputacja: 344 kitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skałkitsune jest jak klejnot wśród skał
Rozdział drugi
W którym nasi bohaterowie spotykają Prawdziwą, Najprawdziwszą Wróżkę.

Nasi bohaterowie odnaleźli się w świeci baśni, lecz drogie dziatki nie był to zwykły las. O nie! Już wkrótce się mieli o tym przekonać. Intuicja słusznie podpowiadała Michasiowi, że w tym świecie nie każdy jest dobry. Nie podpowiedziała mu jednak, że tak naprawdę dobro umarło… Hej! Drogie dziatki nie kulcie się! Nie uciekajcie! Nie ma dokąd! Przyjdzie i na was czas, ale tymczasem słuchajcie mej opowieści, której nić biegnie przez Wielki, Okropny Las wprost na Zamek Zgniłego Króla. Kiedy Alusia wypuściła sowę, przez głowę Kuby przebiegła myśl, że list wcale nie musi dotrzeć tam, gdzie wymarzyła sobie mała Ala. Wcale to a wcale. I tak też się stało.


Na Zamku Zgniłego Króla panował wieczny mrok. Król nie lubił słońca, nienawidził światła. W świetle każdy widział jego szpetotę. A szpetota, jak wiemy, to wyraz grzechu skrywanego w duszy. Zgniły Król, Humpty-Dumpty sam siedział w sali tronowej. Wtem usłyszał furkot i łopot skrzydeł. Do sali wleciała biała sowa, goniona przez Karcianą Straż Króla oraz jej przywódcę, okrutnego pół-człowieka, pół-łabędzia.
- Panie! Panie! – darło się Brzydkie Kaczątko tubalnym głosem. – Ptak, biały ptak!
Król podniósł swe jajowate cielsko z tronu, dzwoniąc łańcuszkami, pierścieniami, kolczykami i bransoletkami.
- Co się dzieje?! Pora jedzenia przyszła? Pora jedzenia?! Gdzie dzieci!?
Część Karcianych Strażników, płaskich niczym karta do gry właśnie, przyklękła, lecz pozostali próbowali pochwycić białego ptaka, który kołował nad Królem. Humpty-Dumpty wszedł w krąg światła rzucanego przez pochodnie Strażników i choć wszyscy znali jego postać, to jak zwykle dreszcz obrzydzenia przebiegł przez twarze jego poddanych. Setki drobnych pęknięć zdobyło skorupę Humpty-Dumpty’ego. Żłobiły twarz, otaczały szpetne, żółte oczy, w których czaiło się szaleństwo. Król podszedł bliżej znacząc kamienną posadzkę drobinami pudru, który całymi płatami odpadał z jego oblicza. Ptak sfrunął na dłoń Króla, który odwiązał list i przeczytał go uważnie, mamrocząc jego treść pod nosem. Wreszcie ruszył w stronę Brzydkiego Kaczątka i chwycił go za poły brudnego kubraka:
- Poczwaro, daj mi te dzieci!!! Chcę je wszystkie!! Chcę je jeść!!!
Przerażona sowa wzbiła się w górę, lecz wcześniej porwała w dzióbek list Alusi i w mgnieniu oka wyfrunęła z sali tronowej.

A tymczasem dzieci na polanie posłuchały Jasia i zaczęły sprawdzać, co mają w kieszeniach. Kto wie, co ze sobą zabrały do tego dziwnego świata? Jaś znalazł w kieszeni stary guzik. Misia nie miała kieszeni w tej dziwnej, niemodnej sukience, lecz zauważyła, że w kokardę ktoś wpiął szpilę z czerwoną główką. Ot, zwykłą szpilkę do włosów, którymi babcie zwykły upinać fryzury. Kuba w kieszeni odkrył mały grzebyk oraz lusterko. Alusia poza piłeczką z kieszeni bezrękawnika wygrzebała błękitną wstążkę. Staś miał w kieszeni spodni kolorowy kamyk, Michaś - mały scyzoryk oraz wiśniowego lizaka, Piotruś Zamaszyński – stary, mosiężny kluczyk (chyba od komody mamy), a Piotruś Czarny – gwizdek. Nie za wiele. Każdego z nich zastanowiło co innego. Skąd mieli te przedmioty, skoro żadnego wcześniej nie posiadali.


Nie rozmawiali za wiele ze sobą. Otaczający las, otulony mgłą, przytłaczał ich. Robiło się coraz zimniej, mżawka moczyła ich ubrania. Przez grubą powałę chmur nijak nie mogli dostrzec słońca, choć Michaś przecież, patrząc chwilę wcześniej przez gogle, przeniknął chmury i ujrzał ów pożądany blask. Kuba pierwszy zaczął działać. Dwunastolatek wydawał się osobą dość praktyczną. Szukał jakiejś drogi, która pozwoliłaby im opuścić polanę. Pójść gdzieś, gdziekolwiek… Do domu.


Wtem dzieci oślepił blask, silniejszy niż słońce. Zamknęli oczy, trąc piąstkami powieki. Blask z wolna przygasał, lecz gdy otworzyli oczy, nie widzieli niczego prócz roztańczonych kolorowych plam. Światło, choć dużo słabsze, nadal rozświetlało całą, calusieńką polanę. I usłyszeli wreszcie głos dobiegający z owego blasku. Ciepły, miękki , kobiecy. Każdemu z nich skojarzył się z głosem mamy, z bezpieczeństwem:

Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.


Wreszcie ją dojrzeli. Nad gęstymi, wysokimi paprociami unosiła się wróżka. Prawdziwa, Najprawdziwsza Wróżka. Choć niemal w całości zbudowana ze światła, to przecież widzieli jej delikatne skrzydełka, delikatną niczym z muśliny sukienkę, wielkie, piękne oczy. I uśmiech. Najpiękniejszy na świecie. Oniemieli. Wróżka wzniosła się ponad paprocie i rzekła
- Witajcie dzieci w Ponurej Krainie Baśni. Nie pytajcie, skąd tu się wzięliście. Odpowiedź kryje się w was samych. Misio, nie wiesz, czemu tu jesteś? Myślisz, ze umarłaś? Nie umarłaś, żyjesz. Jesteś zdrową, ładną dziewczynką. Choć gdzieś tam daleko zamykasz po raz ostatni oczy. – Pluszowa owieczka Misi wygięła pyszczek w podkówkę i rozpłakała się jak dziecko. Wróżka odwróciła się w stronę najmłodszego z dzieci.
- A ty Alusiu? Dla ciebie to kolejna przygoda z koteckiem? Malutka Alusiu jesteś tak ważna dla wszystkich. Jesteś księżniczką.


Nad gęstymi, wysokimi paprociami unosiła się wróżka. Prawdziwa, Najprawdziwsza Wróżka...


Wróżka uniosła dłoń i dziewczynka… i dziewczynka zaczęła rosnąć! Jej dziecinne rysy zmieniały się w piękne oblicze dojrzałej kobiety. Jej postać wysmuklała, kształty zaokrągliły się, włosy skręciły w gęste pukle, a oczy ozdobiły długie piękne rzęsy. Alusia spojrzała po sobie i dziecinnym gestem zasłoniła buzię rączką. Nie! Zasłoniła piękne usta delikatną dłonią o długich palcach. Widziała, że kotecek tez dorósł, że jest teraz dorodnym kocurem, który otarł się o jej łydki, mrużąc oczy z rozkoszy.

Wróżka roześmiała się perliście, widząc kompletne zaskoczenie i szok na twarzach dzieci. Klasnęła w dłonie i przed nimi stała mała Alusia, wciąż trzymając rączkę przy buzi.
- Jesteś księżniczką, ale póki co to kryje się w twym serduszku.
Wróżka spojrzała teraz na małego chłopca kulącego się w fotelu inwalidzkim.
- Michasiu. Zdrowie twych nóg kryje się w tej krainie. Rozejrzyj się dobrze i przypomnij, czego lubiłeś słuchać.
- Chłopczyku z bródką – zagadała do Piotra Czarnego. – nie wiesz, dlaczego tu trafiłeś, ale wszystko przed tobą. Od ciebie zależy, czy będziesz szukać, bo jeśli odkryjesz prawdę, poczujesz ból. I być może ten ból nie minie. Nie wiesz, komu ufać, prawda?
Spojrzała głęboko w oczy Piotrusia, a ten poczuł nagły niepokój. Wróżka jednak uśmiechnęła się pogodnie i zwróciła do drugiego Piotra:
- Piotrusiu nawet nie wiesz, jak bardzo sam chciałeś się tu znaleźć. Nie wiesz o tym, ale się przekonasz i także poczujesz ból, ale być może będzie to jednocześnie oczyszczenie i początek nowego życia. Bądź uważny, rozglądaj się i dbaj o inne dzieci, bo jedno z nich jest ci bardzo bliskie. Od niego musisz uzyskać wybaczenie.
- Jasiu! – Chłopiec z deskorolką wzdrygnął się zauważalnie. – Strach nadal jest w tobie, nieprawdaż? Tak bardzo się boisz, że nie potrafisz już być sobą. Może po to tu jesteś? A ty Stasiu? Prosty chłopczyku ze wsi. Kraina dała ci proste, lecz trudne zdanie. Masz bronić innych, masz ochraniać słabszych. I kto wie, czy z czasem to zadanie nie wyciśnie łez z oczu, ale nie możesz się poddać. Rycerz się nie poddaje.
Wróżka zamilkła i długo wpatrywała się w Kubę. Ten czuł się, jakby nauczycielka złapała go podczas klasówki na ściąganiu. Wreszcie Prawdziwa, Najprawdziwsza Wróżka odezwała się w te słowa:
- Nie potrafisz wybrać chłopcze. Nie wiesz sam, kim jesteś. Jesteś swoim własnym cieniem. Nie lepiej jak cień dbać o kogoś? Zastanawiałeś się, co cię tutaj przyniosło? – Wróżka mówiła surowym tonem, który wyjątkowo kontrastował ze słowami, które skierowała do pozostałych dzieci. Przypatrywała się jeszcze przez chwilę Kubie, a potem uśmiechnęła się i rzekła do wszystkich:
- Wyobraźnia jest waszą siłą. Nawet wasze ulubione przedmioty nabrały tu dzięki wam mocy. Niektórzy z was już je odkryli, pozostali odkryją niebawem. Jeśli chcecie opuścić Ponurą Krainę i wrócić do domu, musicie odnaleźć Babilon. Babilon, czym jest Babilon, pewnie spytacie? Sami musicie odkryć prawdę. Podążajcie za wskazówkami przepowiedni. Szukajcie tych, którzy znają jej dalsze słowa…

Wróżka uniosła się ponad paprocie i zaśpiewała czystym głosem, a dzieciom zdało się, ze śpiewa cały las:

Zyska sławę, królem będzie
Kto na szklaną górę wejdzie.

Kto zdobędzie szczyt w błękicie
Będzie tym, kto jest na szczycie.


Prawdziwa, Najprawdziwsza Wróżka skończyła śpiewać i, uśmiechnąwszy się smutno, powiedziała:
- Wiele więcej nie powiem wam. Muszę już odejść. Lecz możecie mi jeszcze zadać trzy pytania, na które odpowiem. Trzy – nie więcej.
 
__________________
Lisia Nora Pluton szturmowy "Wierny" (zakończony), W drodze do Babilonu



Ostatnio edytowane przez kitsune : 18-11-2007 o 19:36.
kitsune jest offline