Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-11-2007, 19:05   #190
Malutkus
 
Reputacja: 12 Malutkus nie jest za bardzo znany
Kristoff Baxter

Zatrzymał wzrok na przechodzących obok mutantach. Cholera, jeszcze kilkanaście lat temu było nie do pomyślenia, żeby coś takiego wylazło ze swojej zawszonej nory na środek targowiska. Mógł znieść towarzystwo mordercy z Hegemonii. Mógł wytrzymać zaćpanego szamana rozmawiającego po nocach z duchami północy. K***, znosił nawet tych dupków z Apallachów, chociaż z nimi mało kto chce mieć cokolwiek wspólnego. Ale to... ludzie, którzy zostali praktycznie obdarci z człowieczeństwa, o zdeformowanych ciałach... Trudno nawet powiedzieć, że ich nienawidził- to było raczej połączenie obrzydzenia i, jednak, strachu. W każdym innym przypadku niezwykle tolerancyjny i otwarty na wszelką inność, teraz odwrócił wzrok, ukradkiem spluwając.
Dotarli wreszcie do kogoś, kto mógł im sprzedać jedzenie nadające się do spożycia. Zatkało go, gdy Gedan zgłosił się do handlu, co więcej, kazał im się nie odzywać. Nie no, to Baxter musiał zobaczyć. "Księżulek zaciekle targujący się z zawodowym kupcem, zagadujący go i rzucający mimochodem żarcikami i drobnymi kłamstewkami. Ukradkiem zgarniający leżące na ladzie gamble..." Ehh... rozmarzył się. A przecież targowanie się jest sztuką, panie dziejku. Nie zawsze przydatną, ale niekiedy dorównującą muzyce i malarstwu w swojej finezji i wyrafinowaniu. A co ma Gedan? Przewidywalną, niezawodną, wrodzoną charyzmę. Nuda...
Kiedy ojczulek zaczął gadać medyk stanął kilka kroków z tyłu, na tyle blisko, by wszystko słyszeć. Wyprostowany, napuszony, z ręką demonstracyjnie spoczywającą na zatkniętym za pas pistoletem. Wyraz twarzy- obojętny z tendencją do znudzenia. Miał wyglądać na obstawę Gedana, kretyna, który jednak jest gotowy zabić na jedno skinienie "szefa". Kurde, Ragnaak lepiej wyszedłby w tej roli.
 
Malutkus jest offline