| - Racją jest, że może tak być - powiedział Skarbimir. - Ale czy dostaniemy cokolwiek jeśli wrócimy do tego niziołka co nam zlecił tą parszywą misję. Wydaje mi się, że zapłata czeka na nas w Branshaf u tego Alfreda Guttmanowa, który ma odebrać te powidła. - Mówiąc te słowa człowiek ciągle wpatrywał się w drogę przed siebie. Perspektywa nie otrzymania chociaż części zapłaty nie napajała go optymizmem. Jednakże nie wiedział co robić. To co powiedział mogło być słuszne, ale równocześnie Cohen też mógł mieć rację.
- W takim razie podejmijmy jakąś decyzję - odezwał się po chwili ciszy i jednocześnie zatrzymał wóz. - Ja jestem za dalszą drogą do Branshaf.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane,
Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |