| Konwersacja jaka zapadła między "mężczyznami" dawała Fusae jeszcze jeden argument na to, że są oni beznadziejni. Choć co prawda nie mniej beznadziejni jak dziewczyny. - Ej, ej, może jednak darowalibyście sobie te kąśliwe uwagi typu: "martwy shinobi", oraz inne, równie zgryźliwe. Powinniśmy się znać jeśli mamy być razem - przerwała na chwilę i ruszyła z miejsca. Co prawda nie lubiła zbytnio chodzić wśród kilkunastu gapiących się na danego mówcę chłopaków jednak miała nadzieję, że może oni spojrzą na to inaczej. Jej bardzo kształtne ciało nie było mniej interesujące niż piękne usta i pełen wdzięku głos, jednak jakimś sposobem faceci zawsze woleli patrzeć gdzie indziej niż na jej buzie. - Musimy pamiętać, że nie wszystko co żywe od razu jest wrogiem i trzeba to zabić. Poza tym znając swoje umiejętności jesteśmy w stanie pomóc sobie w obmyśleniu strategii . . . - te słowa płynęły prosto z niej i nie sprawiły jej trudności jednak było coś co sprawiło jej problem. Kolejne słowa wypowiedziała dość ciężko. - Co do danej sytuacji Kazan ma rację . . . I wcale nie uważam, że jego pokaz umiejętności był czymś co z góry skazuje go na śmierć...prawda? - spytała dwuznacznie zatrzymując się na środku półokręgu przodem do reszty z rękami założonymi na biodrach.
Jeśli ktoś powiedziałby, że skazuje go na śmierć ten niewinny pokaz zapewne sam zadałby mu ostateczny cios. W końcu nikt oprócz nas nie byl świadkiem całej tej zbieraniny . . . chyba.
Zapadła lekka cisza przez którą przewinęło się kilka komentarzy jej jakże fascynującego wywodu. Zrezygnowana faktem, że do facetów można mówić równie dobrze jak do deski z namalowanymi oczkami i przyklejoną skórką od banana imitującą uśmiech, dodała. - Ja mam na imię Fusae . . . po prostu, Fusae.
__________________ WYJECHAŁAM!! NIE WIEM KIEDY WRÓCĘ xd ;<
Ostatnio edytowane przez Nami : 11-29-2007 o 15:46.
|