Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 30-11-2007, 13:42   #29
Adr
 
Adr's Avatar
 
Reputacja: 6957 Adr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputacjęAdr ma wspaniałą reputację
Piotruś Czarny


Odpowiedzi wróżki na bezmyślnie pytania postawione przez dzieci nie wyjaśniły nic. Pytania, które mogły dostarczyć im wiedzy jak wrócić do domu zostały zmarnowane. Wróżka zanim zniknęła przypomniała tylko o przepowiedni i wskazała jedyną drogę, która prowadziła w głąb lasu.

Po chwili ktoś rzucił pomysł, żeby opuścić polanę i pójść ścieżką wskazaną przez wróżkę. Pozostałe dzieci zgodziły się i ruszyli przed siebie.

„Skoro wszyscy idą to ja też” – pomyślał Piotruś.

Piotruś trzymał się z tyłu, zawsze kilka kroków za całą grupą dzieci. Pytania i myśli, które wypełniały mu całą głowę, z każdym krokiem rozwiewały się i nikły. Myśli ubywało i ubywało, a chłopak wlókł się bezmyślnie za innymi. Po godzinie umysł Piotrusia był prawie tak pusty jak czysta kartka. I wtedy zdarzyła się rzecz niezwykła.

- "Witaj chłopcze. Mógłbyś mi pomóc?” – w głowie Piotrusia rozległ się głos, który jednak nie był jego wewnętrznym głosem.
- "Kim jesteś?” – zapytał w myślach Piotruś.
- "Jestem starcem, który upadł i nie może się podnieś?” - odpowiedział głos.
- "Gdzie jesteś? Nie widzę tu nikogo.” – zapytał Piotruś rozglądając się wokół.
- "Za 50 kroków zobaczysz mnie. Leżę na skraju drogi, którą właśnie idziesz” – odrzekł tajemniczy głos.
- „Dlaczego słyszę cię w swojej głowie?” - Piotruś zadał kolejne pytanie.
- „Raz na sto lat mam moc, aby przemówić do jakiegoś stworzenia.” - odpowiedział głos.
- "Odliczyłem 50 kroków i nadal nie widzę żadnego leżącego starca. Są tylko zarośla i płaski kamień” – Piotruś opowiedział co widział przed sobą.
- "Właśnie na mnie patrzysz. Jestem tym kamieniem. Mam kilkadziesiąt tysięcy lat, więc nie zaliczam się do młodzików. Cierpię wielką męczarnię, bo od kilku tysięcy lat leżę na tym samym boku i dostał odleżyn. Mógłbyś przekręcić mnie na drugi bok." – poprosił kamień.
- "Dobra" – zgodził się chłopiec.

Piotruś podważył kamień i z wielkim trudem przetoczył go na drugą stronę.

- "Dzięki. Ale ulga – odetchnął kamień – A teraz goń swych towarzyszy bo ledwo ich już widać." – poradził kamień i zamilkł na kolejne sto lat.

Piotruś biegiem gonił resztę dzieci i rozmyślał o dziwnej przygodzie jak przed chwilą mu się przydarzyła. Postanowił nie mówić nic o tym innym dzieciom, bo pewnie i tak by nie uwierzyły.

Kiedy zmęczony i spocony dognił inne dzieci na zakręcie ścieżki serce waliło mu jak oszalałe. Po chwili dostrzegł wilkołaka i przerażenie opanowało go bez reszty.
 
Adr jest offline