Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 12-05-2007, 20:22   #1
Lhianann
 
Lhianann's Avatar
 
Reputacja: 4 Lhianann wkrótce będzie znanyLhianann wkrótce będzie znany
$: 87 314
Wilkołak.

Z czym graczom WoD-a zazwyczaj kojarzy się to słowo?
Najczęściej z przysłowiową ‘maszyną do zabijania’- 3 metry wzrostu, kły, pazury, szał, prawdziwe obrażenia itp.

A co z ludzką częścią owego wilkołaka, bo nie oszukujmy się ¾ ludzi gra homidami bo to łatwiejsze, a też spora liczba mg nie lubi lupusów w drużynie, a metysem…metysem nie każdy chce/potrafi grać.

Do czego zmierzam?
Do tego, że najczęściej kreowane postacie wilkołaków to istoty zupełnie oderwane od rzeczywistego świata.
Utrzymują się nie wiedzieć z czego, mieszkają Gaja wie gdzie, nie mają rodziny/przyjaciół/znajomych prócz innych Garou, a ich całe życie to walka.

Czy to wam czegoś nie przypomina?
Np. własnej postaci?
Czy taka postać miała by realne możliwości życia w świecie będącym bądź co bądź nieco skrzywionym zwierciadłem naszego własnego?
Gdzie bez pieniędzy żyje się naprawdę trudno, bez dachu nad głową też.
A ile może być tych cudownych komun w jakich Garou się tak wspaniale żyje ze sobą nawzajem?

Bo ilość owych miejsc z jaką spotykałam się na różnych sesjach u różnych mg prowadzi tylko do jednego wniosku- takiego że owe Garou u owych mg musiały być pozbawione instynktu przetrwania.
Bo wielkie zbiorowisko zwiększa szansę odkrycia kim są jego uczestnicy- zwąchania tego przez Czarne Spirale/Pentex/Wampiry/Technokracje/proszę wpisać dowolnego innego wroga.

Już słyszę te głosy- a co z lupusami?
Lupusy Lupusami, ale zastanówcie się, ile czasu ktoś urodzony jako człowiek, przez kilkanaście lat żyjący jak człowiek wytrzyma w wilczej formie?
Nie umiejąc tak naprawdę przeżyć w lesie?

Ja staram się skupić na homidach.
Właśnie zawsze nurtowała mnie kwestia, ile z tych kilkunastu lat przed pierwszą przemianą wpływa na psychikę Garou.
Bo z punktu widzenia teorii wychowania czy też socjologii te właśnie lata kształtują to kim jest się później.

Co z marzeniami, pragnieniami, tęsknotami Garou?
Są ich pozbawieni?
Są nakierowani totalnie na walkę?
Nie, ale ¾ graczy tak to przyjmuje bo jest to łatwe.
Nie trzeba myśleć nad psychologią postaci wystarczy iść i zabijać.
W imię Gai oczywiście.

Dla mnie najbardziej w Wilkołaku bolesne było to, że są one tak naprawdę skazane na uczuciową samotność.
Czemu?

Bo ludzie z jakimi wiążą się Garou prędzej czy później wyczuwają w nich ową ‘bestię’ jakiej podskórnie śmiertelnie się boją.
Jest to gorzka pozostałość po Impergium , może nawet bardziej bolesna niż Delirium, bo atakująca z ukrycia….
Związki z innymi Garou są zakazane pierwszym prawem litanii.
Niby zostają inni nadnaturalni mieszkańcy Świata Mroku, ale tu pojawia się kwestia, że z większością tych ‘innych’ Garou są na zazwyczaj nieprzyjaznej, jeśli nie wrogiej ścieżce

Bo ludzie z jakimi wiążą się Garou prędzej czy później wyczuwają w nich ową ‘bestię’ jakiej podskórnie śmiertelnie się boją.
Jest to gorzka pozostałość po Impergium , może nawet bardziej bolesna niż Delirium, bo atakująca z ukrycia….
Związki z innymi Garou są zakazane pierwszym prawem litanii.
Niby zostają inni nadnaturalni mieszkańcy Świata Mroku, ale tu pojawia się kwestia, że z większością tych ‘innych’ Garou są na zazwyczaj nieprzyjaznej, jeśli nie wrogiej ścieżce…

A co z normalnym życiem?
Bo za tym tez każdy tęskni.
Z domem do jakiego można wracać, za pewną stabilizacją jakiej chęć dopada z czasem prawie każdego.
Bo nie tylko chlebem, w tym przypadku wojną, człowiek/Garou żyje.

Czy w młodych Garou ciągłe powinności nie będą rodzić chęci buntu?
Chęci życia własnym życiem, tego by mieć przyjaciół jakich się chce, by móc dokonywać własnych wyborów…

Może zastanawiacie się o co mi u diabła może chodzić?
Głównie o to by czasem spojrzeć na Wilkołaka nie tylko jako na system nastawiony głownie na wyżynkę, a na Garou jako li tylko maszyny do zabijania.

Bo Wilkołak jest głównie systemem o istotach rozdartych pomiędzy walką w sprawie Gai, w sprawie swego istnienia a chęcią normalnego życia, czy to jako człowiek, czy jako wilk…

A może macie w tej kwestii inne zdanie?
Uważacie, że całe to pisanie o psychologii jest funta kłaków warte, że tu chodzi o coś innego?
Zapraszam serdecznie do dyskusji.
 
__________________
Candles raise my desire
Why I'm so far away
No more meaning to my life
No more reason to stay...

Ostatnio edytowane przez Mira : 12-05-2007 o 20:58.
Lhianann jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Reklama