Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 12-05-2007, 20:38   #5
Sagon
 
Reputacja: 1 Sagon jest na bardzo dobrej drodze
$: 6 293
No to moja kolej na monolog:

Hmm, autorka mimo iż nie najlepiej opisała, to jednak tendencje miała poniekąd dobre. Chciała zwrócić uwagę na problem. Opinia publiczna często wyraża się w ten sposób, że muzyka metalowa wpływa destruktywnie na ludzi i otoczenie. No dobra, wrzuciliśmy to do jednego wora i mówimy, że metal jest be. No ja się nie zgodzę w całości. Trzeba wyodrębnić co konkretnie. Autorka chciała zwrócić uwagę na metal satanistyczny. Nie jestem specem od muzyki metalowej, więc nie będę drążył, ale wiem, że są zespoły, które otwarcie manifestują swoje oddanie Szatanowi. Poza tym, jeżeli jakiś zespół nie opowiada się po stronie Szatana, to jednak swoją twórczością może sprawiać takie wrażenie. Muzyka ma to do siebie, że pozwala przelać myśli i uczucia autora na papier i wesprzeć to melodią, która dodatkowo spotenguje odbiór. Wielu artystów tworzy pod wpływem silnych przeżyć, narkotyków czy miłości. Czasem po wysłuchaniu piosenki, możemy się domyślić, co popchnęło danego autora do napisania tych słów i zagrania tak a nie inaczej. W muzyce metalowej chodzi o to samo. Czasem jest to jakiś utwór o miłości, podany na tacy dynamicznej gitary, lub pretensje do Boga, wzmocnione waleniem w bębny. Problem pojawia się wówczas, gdy myśli autora zaczynają być naszymi myślami. To jak z guru sekty. Zostają nam przedstawione jakieś myśli, w sposób, który nas rajcuje, zgadzamy się z tym, bo fajnie powiedziane, charyzmatyczny człowiek i w ogóle. A tak naprawdę, to spodobała nam się forma a nie treść. Jeżeli usłyszeliśmy to raz, to spoko, jutro się opamiętamy i wszystko będzie git. Gorzej, jeżeli cały czas męczymy nasz umysł danymi myślami. Wtedy zaczyna się to zadomawiać w naszym umyśle i stawać się naszymi myślami, z którymi zaczynamy się zgadzać. Po sobie wiem, że jak spodoba mi się jakaś płyta to potrafię słuchać jej miesiącami non-stop. Jeżeli bym teraz zaczął słuchać jakiegoś zespołu, który w fajną muzykę wkłada teksty typu: "Bóg nie istnieje", albo "Śmierć przyniesie ukojenie" i słuchał tego w kółko, to chcąc nie chcąc, nawet gdy się z tym nie zgadzam, to będą mi te słowa brzęczeć w głowie. Z zagranicznymi utworami jest o tyle fajniej, że tekst nie zawsze rozumiemy o razu. Czasem wydaje nam się, że słyszymy co innego, ale kiedy spojrzymy do Lirycs utworu, okazuje się, że brzmi podobnie a śpiewa co innego. Podejrzewam ze autorce chodziło mniej więcej o to, co ja teraz napisałem ale podała to w formie, którą zredagował ktoś z R.M. Nie tylko zespołów metalowych (niektórych) się to tyczy, ale każdej muzyki. Człowiek, który chce zachować rozsądek i rozeznanie w tym czym karmi swój umysł, powinien się upewniać czy to co słucha, jest budujące czy destrukcyjne, bo nawet najbardziej zakorzenionego wierzącego można odwrócić od Boga, jeżeli poda mu się argumenty przeciw, w strawnej i atrakcyjnej dla niego formie, jak np. muzyka, albo film.
Powiem tak: czy przespał byś się z dziewczyną atrakcyjną, super bomba czad i w ogóle wiedząc, że ma HIV? (nie filozofujecie tylko odpowiedzcie sobie szczerze). Tak jest z treściami, które podsyła nam Szatan (nie wszystko oczywiście co piękne od razu jest złe, ale trzeba mieć oczy szeroko otwarte).
 

Ostatnio edytowane przez Sagon : 12-05-2007 o 20:47.
Sagon jest offline