| - Wskakuj Skarbimirze! - usłyszał poborca za swoimi plecami, gdy ścierał się z kolejnym żywym trupem. Czuł jak pod naporem buławy pękają żebra stwora, który przewracając się upadł na swoich dwóch towarzyszy.
Skarbimir obejrzał się za siebie i zobaczył wyciągniętą dłoń Feliksa. Nie zastanawiając się chwycił ją i wskoczył na konia. Napastników było coraz więcej. Powoli odczuwał trudy walki, był dosyć krępy, ale nigdy nie był bardzo wytrzymały. Nawet adrenalina krążąca razem z krwią po jego ciele nie mogła uchronić go od zmęczenia.
Wiedział, że muszą się stąd wydostać. Pozostanie w tym miejscu wydawało mu się równoznaczne ze śmiercią. Śmiercią, którą szukał krasnolud wymachujący niedaleko Skarbimira i Feliksa swoim toporem. Słyszał wiele opowieści o khazadzkich zabójcach poszukujących śmierci, kto o nich nie słyszał. Był przekonany, że wyciągnięcie go stąd może być trudniejsze niż ucieczka przed ożywieńcami.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane,
Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |