| Słucham uważnie monologu postaci po prawej i mi ulżyło. Mam wreszcie swój upragniony spokojny wieczór. Może postępuje nierozważnie. Może to wina zmęczenia, ale widok ogniska podziałał na mnie uspokajająco. Opuszczam tarczę. Topór zawieszam przy pasie.
-Mam nadzieję że nie zamierzasz strzelać do przyjaznych wędrowców.
Po tych słowach rozgaszczam się na najlepszej miejscówce przy ognisku.
-Masz zamiar trzymać nas na muszce przez całą noc, czy się do nas przyłączysz?
Dopiero teraz uświadamiam sobie jaki byłem zmęczony. Odrazu przechodzi mi chęć na zabawy przed snem... Chociaż ten gośc co nagle wyłonił się z cienia miał dość całkiem sensowny pomysł. Można by rzec:"Prawie darmowy Cadillac." No cóż, tym się zajmę rano gdy rozeznam sytułację.
-To co? Smacznego i lulu? Rzucił na koniec od niechcenia. Nie był to kawał, ale wyczuliście w tym zdaniu nutkę ironi... |