Alfred złapał klejnot i uśmiechnął się do niego. Nie przypuszczał, iż tak szybko odzyska kamień. Jego ciężar przyniósł mu ulgę, przed oczami zobaczył swoje marzenia. Widział niewielki domek, nieco wkopany w ziemię i ogrodzony płotem. Wszystko to było otoczone sadem, w którym rosły dorodne jabłonie i grusze tak pięknie kwitnące wiosną. Po chwili ocknął się z rozmyślań i spojrzał na Johanna.
- Dzięki Ci rycerzu za zwrot kamienia - uśmiechnął się szczerze. - Wiedziałem, iż jesteś poczciwym człowiekiem. - Niziołek schował szybko kamień do sakwy, a ją włożył do takiej kieszeni, z której nie powinna wypaść.
- Panowie tam jest miasto - zawołał do wszystkich podchodząc do wyjścia z jaskini. Cała ta sytuacja z bursztynowym klejnotem pochłonęła go tak mocno, że nie zwrócił wcześniej uwagi na miasto w oddali. - Chyba powinniśmy już się stąd zbierać. Nie wiem jak wy, ale ja z miłą chęcią posiliłbym się po tej przygodzie - dodał kierując się w stronę wyjścia.
__________________ Nic nie zostanie zapomniane,
Nic nie zostanie wybaczone. Księga Żalu I,1 |