| Homeosapiens, doskonale znam II ed. i nie wypisuję bzdur, to kwestia niedopowiedzenia. Chodziło mi o to, że nie ma możliwości NIEPRZERWANEJ np. rozmowy ze zwierzętami. Każde zaklęcie trwa ileś tam minut/godzin/tur i wymaga wcześniejszych przygotowań. W sytuacji gdy muszę na szybko porozmawiać np. z koniem to on prędzej mi ucieknie niż ja rzucę zaklęcie. Wg. mnie na tym system kuleje.
Co do zaklęć ofensywnych... Tak, ale najczęściej ów magister nie zdąży rzucić zaklęcia i jest skazany na umiejętności fizyczne. Doświadczyłem tego. Ja walczyłem jako sierżant przeciwko mistrzowi magii cienia. Nim zdążył cokolwiek zrobić przewróciłem go na ziemię. Taki potężny czarodziej.
Nie mówię o całkowitych brakach czegoś, tylko o niedopracowaniach. Czarodziej z grupą przyjaciół (jak to jest zawsze w drużynie) jest śmiertelnie groźny, ale bez grupy jest praktycznie nikim, chyba że trafi na jakąś ciotę albo ma szczęście. Mówię o sytuacjach, gdy gracz zdany jest tylko na siebie. |