Jeśli chcemy dokonywać zawartego w tytule porównania to nie można patrzeć przez ludzi pryzmat, a jako elf i w dodatku mag. Wtedy zrozumiemy że wszyscy bogowie są wyobrażeniem pragnień, wiary itp. powstałych z wiatrów magii. Wiatry magii pochodzą jakby nie powiedzieć z chaosu. Wszyscy bogowie pochodzą od chaosu. Widzicie do jakich dziwnych i o zgrozo prawdziwych wniosków można dojść?
Mam dwa ulubione bóstwa. Pierwsze to Sigmar, człowiek który wywalczył sobie tron w panteonie. Bóg który spaja imperium. Gdzie by nie spojrzeć Sigmar jest obecny. Czy to wieśniak nieskutecznie broniący swojego domostwa wyszepcze imię bóstwa czy wojownicy broniący imperium wykrzyczą „Za Sigmara! Za imperium!” Coś co przeciwstawia się wszechobecnej nędzy.
Drugim bóstwem jest Tzenth. Magia, korupcja, mutacje. Coś wspaniałego. Bóstwo chaosu z klasą. Po co ma się bawić w brutalność jeśli może nie zabijać, a wykorzystać do swych celów? I wiele możliwości do wykorzystania go na sesji.