Assassin pierwszy podszedł do zsypu. Tunel prowadził 3-5 metrów w głąb ściany, a później gwałtownie spadał w dół. Ashin ostrożnie poszedł w głąb i zajrzał w „przepaść”.
Nic jednak nie mógł zobaczyć. Rzucił okiem na swoją ekipę. Jedni już wchodzili do zsypu, a drudzy dopiero wyjmowali z worka swoje rzeczy. Postanowił poczekać na kompanów.
- Czyli jest zawodowym mordercą, który nie wiadomo gdzie się ukrywa, wygląda jak na portrecie i musimy uważać, żeby nie paść jego ofiarami. Rozumiem, lepiej kupię sobie napierśnik, żebym nie skończył jak ci nieszczęśnicy. Póki co życie mi miłe. A miał jakiś znajomych, kogokolwiek, kto może wskazać nam, gdzie się ukrywa? - zapytał Mark, Ashina.
- No nie wiem. Lepiej od razu powiem wam całą historię Skaldera. Z informacji od pracowników Klanu Nocy wiem, że urodził się gdzieś w Księstwach Granicznych. Jego rodziców spalono na stosie za herezję, a on został adoptowany przez miejscowego kupca Luisa Fromaga. Luis przeprowadził się do Marienburga szukając tutaj zysków. Kupiec został zabity podczas wojny gangu Srebrnych Trzewi i jakiejś mało znaczącej grupy przestępczej. Zabiło ten który teraz leży w kałuży krwi. Garb. Gildia Złodziei znalazła Skaldera Fromaga kiedy się błąkał po ulicach Marienburga. Za zakwaterowanie i żywność chłopiec pracował jako kieszonkowiec. Skalder piął się po szczeblach kariery w Gildii. Kiedy zawiązano Klan Nocy, Fromag był już Mistrzem i doradcą przywódcy złodziei. Dlatego to mu powierzyli zadanie wykradnięcia klejnotów wierząc w jego umiejętności. Umiejętności zadziałały, gorzej było z lojalnością. Resztę historii już znacie. Krótko mówiąc jedyną rodziną jaką miał Skalder była gildia. – Powiedział assassin. – No zabierajcie manatki i jak najszybciej musimy stąd uciekać.
- JA niby mam tam wleźć? Za nic! Idę do głównego wejścia i tam nikt mnie nie powstrzyma przed wyjściem na wolność. Ty Assss...cholera. Aserinie? -machnął ręką-Prowadź do głównego wejścia. Nie będę skakał do pieca. Jak ludzie chcą zasilić piece jakiejś tam gildii to droga wolna. Nie połamcie sobie karków spadając nie wiadomo gdzie. Z elfem na rozumy się pozamienialiście? - wskazał ręką elfa- To szyb węglowy! Z CELI! Pewnie martwych więźniów wrzucają do niego i trafiają pewnie od razu w piecu. Ja wolę zginąć w walce niż skacząc do pieca samemu. Róbta co chceta, ale ty prowadź do głównego wyjścia. Wyjdę jak na krasnoluda przystało a nie jak mysz.
- Jakby tam był piec to by wrzucili tego strażnika – Assassin pokazał na zwłoki, które zostały zmasakrowane przez psa człowieczka. – No to się zdecydujcie. Zsypem czy wejściem głównym?
__________________ Ile krwi jesteś w stanie przelać, by ratować swoje życie? |