| Odkąd Belegris usiadł z Brogiem przy jednym stoliku cały czas uważnie mu się przyglądał i łowił każde jego słowo. Chciał wybadać czy krasnolud jest dobrym kandydatem na towarzysza podróży. Po wspólnej eskorcie karawany nie mógł powiedzieć, że Brog źle się spisał, wręcz przeciwnie, wydawał się być szczery, uczciwy, godny zaufania i przyłączenie się do niego raczej nie było głupim pomysłem. Belegris nie miał żadnych planów na przyszłość, oprócz tego, że musiał zdobyć trochę złota, a poszukiwanie jakiegoś zlecenia w grupie zawsze ma większe szanse powodzenia niż samotne przesiadywanie w gospodach i wałęsanie się od miasta do miasta. Pólelf siedzący razem z nimi przy jednym stoliku nie wydawał się jednak już tak godny zaufania jak Brog. Kiedy eskortowali karawanę towarzyszył im tylko przez jeden dzień, więc Belegris nie zdążył mu się dokładniej przyjrzeć. Chwilę po tym jak pojawił się w karczmie zaproponował, że się do nich przyłączy, co w obecnej sytuacji wydawało się być korzystne. Jego dworski strój, maniery i tajemniczość nie bardzo przypadły elfowi do gustu, jednak mimo to zdecydował się zaryzykować i przyjąć jego propozycję. "Po prostu będę mu się bardzo uważnie przyglądał i zachowywał dystans, zobaczymy co z tego wyniknie." - Chciałbym zostać tutaj jeszcze do rana. - powiedział Belegris po chwili milczenia. - Potem możemy, tak jam mówił Brog, wyruszyć we trójkę do Procambur i tam poszukać jakiegoś zlecenia.
Elf wpatrywał się uważnie w siedzących z nim przy jednym stoliku czekając na ich reakcję.
__________________ Magia nigdy nie zostanie w pełni poznana i ujarzmiona. Z każdym nowym dniem przychodzi kolejne odkrycie, każdego dnia śmiało wydeptywana jest nowa ścieżka, którą podążają zarówno doświadczeni magowie, jak i kompletni nowicjusze. Mogą podążać nią do końca swojego życia. Mogą też zakończyć swoje życie na samym jej początku. |