Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-11-2008, 17:34   #375
Van
Newsman
 
Van's Avatar
 
Reputacja: 5 Van wkrótce będzie znanyVan wkrótce będzie znany
$: 42 151
Krdik Ungart

-
A tego gdzie powiało ? - zapytał sam siebie krasnolud, patrząc jak nowy towarzysz udaje się na piętro.

Nowa znajoma, ludzka kobieta o zdumiewająco białych włosach, przysiadła się do Krdika i robiąc dziwne oczy, uśmiechnęła się do niego i powiedziała:
- Chyba trzeba się poznać, spędzimy razem sporo czasu - w ogóle kapłan zastanawiał się, na co będzie ona przydatna podczas misji, przecież raczej na pewno będą z kimś walczyli, a nie uważał żeby białowłosa mogła kogoś powalić, no chyba że urodą. Ungart sto razy bardziej wolał żeby towarzyszyła im jakaś krasnoludzica, o tak, te to potrafiły walczyć co Krdik widział już nie raz, taka na pewno byłaby pomocna. Oj na pewno - mimowolnie się uśmiechnął. Sam przeżył sporo "bliższych" spotkań z przedstawicielkami jego rasy, więc wiedział co mówi.

- No cóź, to w takim razie nazywam się Krdik Ungart i jestem marnym reprezentantem, jakich wielu, na tym nieszczęsnym świecie Wielkiego Boga Moridusa-stwórce. - Krasnolud jeszcze szerzej się uśmiechnął, jednak spostrzegłszy, że jego kufel jest pusty, poprosił karczmarza o kolejny, ale już pełny. Gdy został mu dostarczony, natychmiast wziął się do "pracy" i po kilku chwilach została już mniej więcej jedna czwarta początkowej zawartości. I wtedy spojrzał na siedzącą z nim kobietę, następnie na swój kufel, a później jeszcze raz na białowłosą. Mając wyraźnie nieszczęśliwą minę, podał jej piwo ze słowami:
- Może chcesz się napić ?

Gdy do stolika podszedł jakiś staruch, najwyraźniej zainteresowany kobietą, a nie krasnoludem, Krdik tylko przelotnie na niego zerknął, a nie chcąc za bardzo nadwyrężać swojej sakiewki, nie zamawiał już kolejnego piwa, tylko patrzył w miejsce gdzie zniknął nowo poznany mężczyzna i myślał nad tym, co może go czekać podczas poszukiwania Klejnotu. A staruch, który przedstawił się jako Albert Draka - malarz. Bezczelnie się do nich przysiadł. Oczywiście Krdikowi nie robiło to większej różnicy, w końcu i tak już zaczynało mu się nudzić. Postanowił więc posłuchać, co tamten mówi.

Byłbym skończonym głupcem gdybym przepuścił swoją życiową okazję gdyż czuje, że to przeznaczenie nas ze sobą złączyło. Zostań proszę moją muzą żebym mógł uwiecznić twe piękno na płótnie. - tu malarz pstryknął palcami, a wtedy karczmarz postawił przed nimi trzy pełne kufle. Początkowo Ungart się ucieszył, w końcu miło jest zawalczyć z pragnieniem, ale kiedy Albert Draka wzniósł toast, mówiąc o krasnoludzie "hojny", a następnie wspomniał, iż to właśnie Krdik gości ich w gospodzie, kapłan zrozumiał, że będzie musiał zapłacić za to zamówienie. A to mu się nie spodobało, bardzo nie spodobało. Ale, że miał dobre serce, nie chciał od razu wszczynać awantury.

Ungart uśmiechnął się więc ciepło do malarza, który najwidoczniej przyczepił się do kufla.
- To może jeszcze się czegoś napijemy ? - zapytał najuprzejmiejszym tonem na jaki było go stać. Nie czekając na odpowiedź, spojrzał na białowłosą, a następnie poprosił właściciela gospody o dwa piwa i "napój jąder, najlepiej wieprza"
- Jest już pan Albercie stary, więc lepiej nie przesadzaj z alkoholem, ale napijesz się specjalnego trunku, który ci zamówiłem.Słyszałem, że to dobrze robi na te sprawy - powiedział niby-szeptem do Alberta Draka i wypił natychmiast jedno ze stojących przed nim piw. Postanowił, że tym razem rzuci kuflem w starucha, gdy tylko ten kolejny raz będzie próbował coś zamawiać na jego koszt.
 
Van jest offline