Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 13-01-2008, 02:38   #1
Revan
Banned
 
Reputacja: 0 Revan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znanyRevan wkrótce będzie znany
[WH 2ed.] Dziecię Chaosu

W powietrzu unosił się zapach siarki, mandragory, zgnilizny i innych mało przyjemnych zapachów. Jednak istocie okolonej czarnym jak noc płaszczem, klęczącej nad kotłem wrzącej cieczy to nie przeszkadzało. To zawartość tego kotła była przyczyną smrodku, w którym nie wytrzymałby żaden człowiek. Jednak ta istota nie była człowiekiem. Nie była też żadną znaną ludziom istotą, chyba że w bajkach i opowiadaniach. Dookoła czerwonym światłem płonęły czarne woskowe świece, przylepione do czaszek nabitych na tyczki. Wszystko było przesiąknięte złowrogą esencją, jakby sami książęta Chaosu zstąpili na ziemię. Jednak nawet najśmielsi znawcy, czarodzieje, filozofowie i inkwizytorzy, nawet elfy i krasnoludy, ba, nawet sami wyznawcy mrocznych potęg nie przypuszczaliby powstania czegoś, co przyćmiłoby swoją potęgą cały panteon bogów chaosu.

Postać uniosła krzywo zakończone smoliście czarne ostrze, odwinęła szmaty ze swojej dłoni, dłoni, którą pokrywały seledynowe łuski. Szybkim ruchem upuściła trochę krwi na pergamin leżący obok niej, tym samym papierem wytarła smoliste ostrze. Cisnęła świstek prosto do kotła wypełnionego brązowo-szarą cieczą. Może to aura tego miejsca, a może słabnący efekt rytuały odsłonił teraz miejsce wokół istoty i kotła. Ołtarz znajdował się pomiędzy czterema symetrycznie ułożonymi kamiennymi kolumnami podtrzymującymi sklepienie. Rzecz się działa więc w podziemiach. Na ścianach ułożonych z kamiennych bloków świeciły czerwoną poświatą znaki, jakby namalowane krwią. Gdzieniegdzie znaki były zatarte, niektóre zasłaniały brunatno zielone pnącza. Pod ścianami zaś leżały kości. Nie koniecznie ludzkie, jednak z pewnością należały do jakiś humanoidów.

Postać poruszyła się gwałtownie, razem z nim zatańczył jego cień na wszystkich trzech ścianach, tylko jedna była skryta w mroku. Chwyciła kij, który stał oparty o filar, i zaczęła mieszać nią w kotle. Ciecz była bardzo gęsta, o konsystencji błota, bądź smoły. Mieszając tak mówiła coś ochrypłym głosem. Trzeba zaznaczyć, że z twarzy nie była podobna do człowieka, ani elfa. Miała wydłużony pysk, także owinięty szmatami. Na szklistych czarnych oczach tańczyły płomienie paleniska i świec. W pewnym momencie cisnął tyczkę w kąt, i wyskandował w ohydne brzmiącym języku jakieś słowa. Słowa te przywodziły na myśl palone wsie i krzyki zarzynanych mężczyzn, kobiet i dzieci. Przypominały na myśl jęki konających, stratowanych przez konie i zakłutych sulicami i włóczniami na dnie wilczych dołów. Przypominały wrzaski gwałconych niewiast, konające, toczone zarazą miasto, złowróżbne wycie wilków, które zwęszyły padlinę. Nikt nie domyślał się, że ta okropna mowa może dać tak namacalny obraz rzeczy, które być może staną się, jeżeli nie położy się kresu jej przyczynie…

*******

- Natasha, gdzie jesteś do cholery! No gdzie się podziewasz, u kaduka! – wrzeszczał w niebogłosy jeździec z okrwawionymi bandażami zawiniętymi wokół głowy. – To nie jest, kurwa, śmieszne!

Zsiadł z konia i usiadł na pniaku. Wyjął grot strzały, która tkwiła w jego udzie. Czynowi temu wtórował okropny jęk rannego. Jucha siknęła ochoczo, jeździec zaś szybko, choć z trudem zawiązał bandaż wokół niej. Koń kręcił się w miejscu, jego nozdrza drażnił zapach krwi poległych.

- Wiem, ze się śmiejesz. Wiem też, jak bardzo mnie nienawidzisz. Ale, proszę cię, ja tu umieram! – Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, a zabrzmiało bardzo przekonywująco, mężczyzna przeklął siarczyście pod nosem, po Kislevsku. Coś mignęło w ośnieżonych krzakach. Przysiągłby, że to wilk jakiś, albo mutant, jednak tylko sarna pierzchła w popłochu, gdy tylko go zobaczyła.

- Ładna sztuka – szepnął do siebie. – Gdyby nie te przeklęte zwierzoludzie, z pewnością bym ją upolował. – Nosił na głowie futrzaną czapkę, a pod niej hełm kolczy, którego kółka ziębiły mężczyznę w kark. Jednak gdyby nie on, karku razem z głową by już nie miał. Siepacz Chaosu tylko go drasnął, jednak tępy hak młota spisał się doskonale, gdyż ściągnął bojara na ziemię. Faktycznie wyglądał na szlachcica, bitnego, w gorącej wodzie kąpanego. Jednak gdyby nie przekleństwa, których używał, tylko wprawny lingwista odgadnąłby jego kislevski akcent. Mówił z takim wydźwiękiem, jakby przelewał wodę z garna do garnka.

Wstał i krzyknął głośno. Do końca życia będzie przeklinał ten dzień. Dzień, w którym znaczna część armii Kislevu nie odparła ataku armii chaosu na granicy z krajem trolli. Dzień, w którym opuścili go towarzysze, choćby wzywana przez niego Natasha. Odczuwał żal sam do siebie, że pozwolił sobie na odrobinę więcej wczorajszej nocy względem niej. Teraz obraziła się na niego, jednak czuł, że wierci go swoim wzrokiem gdzieś pośród białych gałęzi krzewów. Była zawiadowczynią, potrafiła doskonale się maskować. Jednak to go tylko bardziej niepokoiło.



Vladimir zły na siebie, wsiadł na konia. Byle dotrzeć do Erengardu, myślał. Byle do Erengardu. Jednak gdyby nie jego osławiony szósty zmysł, z pewnością nie zobaczyłby wykrzywionych rogów wyrastających z hełmów wojowników Chaosu, którzy zaczęli go otaczać nagle z każdej strony. Złowrogo skrzypieli swoimi czarnymi zbrojami, które podobno były na stałe złączone ze swoimi właścicielami.
- Tanio swojej skóry nie oddam, skurwiele. – wrzasnął dobywając szabli.

W lewej ręce już miał kałkan. Nie czekając na ich atak, pierwszy wykonał ruch. Brawurowo uniósł konia, jeden z wojowników przestraszony runął na plecy. Vladimir wykorzystał wyrwę w kręgu, okazyjnie częstując żelazem stojącego w pobliżu chaośnika. Czarna krew siknęła z otworów na oczy w hełmie, chwilę potem cała zbroja była w czarnej posoce. Mimo tego nie upadł, tylko oddał potężnym zamachem klockowatego morgensztermu. Trafił prosto w zad konia, czyniąc z niego krwawą miazgę. Koń przewrócił się z impetem, zrzucając Vladimira. Z trudem wstał i uniknął ciosu toporem. Swoimi plecami oparł się nagle o drzewo. Ranny i otoczony, odpierał ataki chaośników, czasem próbując wyprowadzić dziki kontratak. Gdy wbijali mu w brzuch ostrza swoich mieczy, poprzysiągłby na wszystko, że kary koń, który wyłonił się z krzaków należał do Natashy. Jednak na swoim grzbiecie nie niósł żadnego jeźdźca…

*******

Do otoczonego palisadą obozu wjechał szybko goniec, można by powiedzieć, że demony mu na tyłku siedziały, tak gnał. Obóz ten był położony w środku lasu Drakwald. Na szczycie drewnianej baszty unoszone wiatrem były przyczepione sztandary. Widniały na nich symbole Mora, młot wykuty w komecie z dwoma ogonami, a wokół nich proporcjonalnie były ułożone symbole różnych bogów, chyba wszystkich z panteonu ludzkich bóstw. Na drugim także widniał młot, a także insygnia i barwy III kompani piechoty armii Reiklandzkiej, dowodzonej przez nieobecnego księcia Archiwalda von Reikstoff, który został wysłany na zebranie dowódców w Delberz, miasta odległego od obozu o około 3 dni jazdy. Okolica nie była bezpieczna, toteż w obozie stacjonowało grubo ponad tysiąc piechocińców, z czego znaczna część to tak zwani „ochotnicy”, zwyczajne żółtodzioby, co na wsi nawet sierpa nie potrafili porządnie utrzymać i się nie skaleczyć obcinając zboże. Jednak, jak to niektórzy mówią, wojna hartuje. Tutaj nie było co hartować.
Jeździec zatrzymał się przed błękitnym namiotem. Na twarzy miał czerwony opatrunek, przy pasie wisiał mu wyszczerbiony miecz, a blacha jego pancerza była powyginana i pordzewiaął w niektórych miejscach. Strażnicy zastąpili mu drogę halabardami, lecz szybko ich powstrzymał, pokazując zwój trzymany w ręce.

W namiocie, nad drewnianym stole na którym były różne mapy i dokumenty stali w pełnej gotowości oficerowie i dowódcy oddziałów. Komendant obozu, Zumwald von Krigenhoff pierwszy zauważył przybysza. Mężczyźni kłócili się nad stołem, jaki następny ruch powinni wykonać. Wrzawę przerwał donośny głos Zumwalda.

- Zamknąć się, krzywe pokraki, ale już w podskokach uciekać mi tu do swoich oddziałów, piechurów przeglądać, niechaj cały obóz dzisiaj w nocy będzie w całej gotowości, jeżeli zobaczę choćby jednego, który krzywo pikę trzyma, czy choćby ma niedopięte klamry u butów, końmi każe ciągnąć, jazda! – Zumwald był drugą osobą po Archiwaldzie, którą wojacy respektowali, jednak był znacznie surowszy od księcia. Widział po twarzy jeźdźca, że tej nocy nie zasną. Posłaniec zaczął od razu, przekazując zwój dowódcy. Przeczytał go dokładnie kilka razy, po czym cisnął w stertę papierów na stole.

- Na Sigmara, Delberz zdobyty… Niechaj Morr świeci nad ich duszami. Teraz gadaj to, co masz mi do powiedzenia.
- Ziemie Kislevskie płoną do gołej ziemi, Praag, Ereengard i stolica zdobyte. Zwierzoludzie zostali rozbici przez zjednoczne siły armii Talabecklandu oraz Hochlandu, jednak straty był wprost proporcjonalne do zwycięstwa, zwycięstwo było nieopłacalne. Hordy Chaos złupiły Ostermark i Ostland, po czym rozpełzły się po kraju. Od południowej strony zaś z pomocą przybywają bretońscy błędni rycerze, w tysiąca, bądź dwóch i zamierzając po drodze rozprawić się z hordami nieumarłych, które pustoszą Wissenland i Averland.
- Mówiąc krótko, Imperium płonie żywym ogniem. Na Sigmara, co to będzie… trzeba zorganizować obronę, nie, wymarsz, wyruszamy samym wieczorem, pod osłoną nocy.
- Zwierzoludzie złupili Delberz i zmierzają właśnie wzdłuż Delbu.

*******
Kalendarium

Rok 2523 Powstanie przeciw Czarodziejom
Na nadzwyczajnym posiedzeniu członków kolegiów magii doszło do przewrotu, zapoczątkowanego przez kontrowersyjną wieszczbę Paul van Soleck, wieszcza Morra. Późniejsze oświadczenie patriarchy kolegium Ametystu, Viggo Hexesohna, zapoczątkowało krwawe w skutkach poruszenie przeciwko czarodziejom. Rokosz został zapoczątkowany teorią o przyszłych zdarzeniach, które jakoby Paul van Soleck wyprorokował. Przewidział on powstanie nowej siły, zdolnej zburzyć fundamenty całego istniejącego świata. Dałoby się zapobiec powstaniu, gdyby nie nagły wyciek tej informacji do społeczeństwa imperium, co więcej, w sali, w której odbywało się spotkanie, doszło do wywołania demonicznego aspektu chaosu, który zabił, bądź też ciężko zranił kilku patriarchów, po czym uciekł na ulice Altdorfu, pustosząc pół miasta. W efekcie potężna fala niezadowolenia względem czarodziei, oraz próby ich obrony doprowadziła do małej wojny domowej w Altdorfie i okolicach. Gdyby nie natychmiastowa reakcja imperatora, oraz rady elektorskiej, skutki mogłyby być wręcz opłakane.

Rok 2524 - 25. Wojna w Sylvanii
Wampirzy lordowie na ziemiach Sylvanii powołali do życia wielką armię nieumarłych, która spustoszyła Averland i Wiessland. Po krwawych bitwach w końcu udało się ich odeprzeć z powrotem do Sylvanii, z pomocą najemników, oraz, o dziwo, błędnych rycerzy z Bretonni.



Rok 2527 - 30 Upadek Imperium
Niedobitki chaosu zebrały się pod wspólnym sztandarem, dowodzonym przez samego Archaona, która powstał ponownie jako ulubieniec bogów Chaosu. Tym razem jego krucjata na ziemie Imperium okazała się bardziej skuteczna. Niepowstrzymani przez nieistniejący Kislev, dotarli i spustoszyli wszystkie prowincje imperium. W walnej bitwie pod Altdorfem zginął Imperator Karl Franz II, wraz z połową książąt elektorów. Niepokonany Archaon parł w kierunku Szarych Gór, by je sforsować i spustoszyć Bretonię, jednak został powstrzymany przez Bretończyków, razem z krasnoludzką armią. Podczas bitwy zginął krasnoludzki król Thorimir Pogromca Orków, a także Archaon. Ciężko ranny został także król Bretonni, Leon Leoncueur, który zmarł wkrótce potem.



Imperium wraz z pogrążoną w bezkrólewiu Bretonnią stoczyły się na dno anarchii. Niedobitki armi Chaosu rozproszyły się po dawnych ziemiach Imperium, napadając i łupiąc miasteczka oraz wsie. Trudny to czas przyszedł dla żyjących ludzi.

Rok 2531.
Krążą pogłoski, że na wschodzie źle się dzieje. Chaos podporządkował sobie znaczną część ludów tam żyjących, nomadów oraz plemiona orków i goblinów. Nippon, który podniósł się dzięki nowemu władcy, poszerzył swoje ziemie o spory kawałek kontynentu. Imperium Arabskie natomiast zdołało przejąć znaczne tereny należące do nomadów.

Ludność Imperium doszły smutne wieści o rzekomym upadku ojczyzny, Ulthuanu elfów, pod naporem ich krwiożerczych kuzynów, mrocznych elfów.

Rok 2532
Czas obecny. Ludzie żyjący na gruzach Imperium próbują podnieść się z nędzy, odpierając jednocześnie ataki resztek chaosu. Zajęci wewnętrzną walką o władzę nie są w stanie pojednać się, i ustanowić silny kraj. Wygląda na to, że każda prowincja rządzi się oddzielnymi prawami, a najbardziej podupadłe są Ostland, Ostermark, Talabeckland oraz Averland. Kislevowi za to znacznie lepiej wychodzi podnoszenie się z gruzów.

*******

Witam was w mojej rekrutacji do Warhammera. Jak zdarzyliście zauważyć, sesja będzie się toczyć znacznie do przodu. Mam zamiar zrobić z tego kampanię, tak więc sesja może okazać się bardzo długa. Od graczy wymagam znajomości realiów systemu, a także doświadczenia w tego typu RPG na forum.

Tutaj wzór karty postaci. Co do profesji, macie mieć pełne 3 rozwinięte profesje na full, tak więc będziecie dość doświadczeni. Nie zakładam w sesji tłuczenia goblinów, więc spokojnie, nie namachacie się.

Kalendarium przedstawia ogólną wiedzę waszych postaci, z pewnością podczas tych burzliwych lat zdarzyło się znacznie więcej, jednak nawet mroczni bogowie nei kwapią się by zaprowadzić śmiertelników za kulisy ich gry...

Imię:
Płeć:
Rasa:
Profesja:
Znak Gwiezdny:

Charakter:

Wygląd
Wzrost:
Waga:
Oczy:
Włosy:
Znaki szczególne:

Cechy Wartość Schemat rozwoju Aktualna wartość
WW
US
K
Odp
Zr
Int
SW
Ogd

Cechy Wartość Schemat rozwoju Aktualna wartość
A
Żyw
S
WT
Sz
Mag
PO
PP


Umiejętności:
Zdolności:
Ekwipunek:

Możecie grać, kim się wam żywnie podoba, możecie też nadać waszym postaciom charakteru bardziej mrocznego, bądź też możecie być magistrami kolegium, elitarnymi najemnikami, bądź też obcokrajowcami. Powiem tyle, będzie sporo główkowania, jak i ostrej akcji. Wymagam, aby wszystko było szczegółowo opisane, wygląd, charakter, być może także Ekwipunek. Jest Tabelka, więc jest mechanika. Co do Punktów Przeznaczenia, tylko jeden punkt. Postarajcie się też uwzględnić wasz pobyt w Estalli, gdyż tam zaczniecie grę.

Szukam około 3-4 graczy, jak mnie KP urzekną, to wezmę więcej. Miłego tworzenia kart postaci, termin jest do 27 stycznia, więc macie sporo czasu, równe dwa tygodnie.

Przesyłajcie je na mejla, revan_89@o2.pl
Jeżeli macie jakieś pytania, to zagadajcie śmiało na mój numer gg: 3777067 .
Często jestem niedostępny, i tak piszcie jak mnie nie ma.
 

Ostatnio edytowane przez Revan : 13-01-2008 o 03:21.
Revan jest offline