| El Negro Vengador kręcił tylko głową, gdy reszta koterii mówiła takie.. "ostrożne" słowa w stosunku do tych żałosnych Malkavian. Zrobił by z nimi porządek, zanim by mrugnęli okiem. Czym się martwić.
Za to dopiero zainteresowała go sprawa związana z zadymami w mieście wyrządzanymi przez niejaką grupę Brujah, jeżeli nie byliby tylko żałosnym ulicznym gangiem samotnych anarchistów, to mogliby w końcu zapewnić olbrzymowi rozrywkę. ...Książę zbyt się cacka z tymi świrami, jeżeli nie zrobimy z nimi porządku szybko, to się zbyt rozbrykają... -Pomyślał.
Kiedy dostrzegł przez okno scenę ukamieniowania, otworzył okno i zeskoczył z niego na dół, przed posiadłość. Potężne uderzenie o ziemię było znakiem, że jego stopy pomyślnie zetknęły się z ziemią. El Negro Vengador rozjuszony całą tą akcją w mgnieniu oka zrównał się z grupką świrów [Akceleracja] po czym złapał pierwszego lepszego oprawcę za szyję i podniósł w górę, ściskając lekko (choć i tak z pioruńską siłą). -Jak śmiałeś, puta! Powiedział groźnie, z podniesionym głosem, aż Jezus upuścił kamień na ziemię... Uważaj na orty.
- Mira -
__________________ "Oh, she gives me kisses,
My knife never misses."
Ostatnio edytowane przez Mira : 01-13-2008 o 12:56.
|