Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-13-2008, 13:34   #11
kset
 
Reputacja: 3 kset wkrótce będzie znanykset wkrótce będzie znany
$: 126 899
"Psia kość", wkurzony nieco Felix spojrzał z dezaprobatą na podeptane ślady wilków. Przeklinał bardziej siebie za nieuwagę, niż przesąd do którego miał szacunek, jednakże zbytnio się go nie lękał. "Co by nie mówić to w tradycji ludu jest jakaś prawidłowość, takie gapy które będąc w lesie śladów nie widzą, prędzej czy później mogą na coś wpaść…a nóż na wilki."

Szybko odpędził ponure myśli i zajął się dalej zbieraniem opału. Chciał jak najszybciej znaleźć się przy ognisku i odpocząć nieco.

W końcu dostał posiłek. Ciepły gulasz przywracał mu chęci i siły. Zatrzymywał się na każdym kęsie, nie jadł szybko, lecz żuł dokładnie każdy kęs koncentrując się na smaku potrawy. Dopiero gdy zjadł, swoimi zmysłami skoncentrował się na opowieści Piony.

Bez żadnych wstępów, Felix podjął swoją opowieść. Mówił spokojnym acz matowy głosem, w którym czuć było nutkę smutku.

- Tuż przed obroną w Middenhaim znałem pewnego człowieka. Nazywał się Edward i był młodzieńcem, który świeżo co zapisał się do straży miejskiej. Było to chwilę wcześniej niż wiadomość o nadchodzącej armii, ani też panika nią wywołana nie miała jeszcze miejsca. Gdy wybuchła Edward zląkł się bardzo, nie był przygotowany na zmierzenie się z armią chaosu, co jednak było mu pisane odkąd został strażnikiem. Ze służby nie można się było wycofać.


Felix ściszył głos z przyzwyczajenia, nie można było głośno mówić o tym, co się działo w Middenhaim, chyba że chciało się narazić władzom miasta, ich wszędobylskim szpiegom, czy też zwyczajnie straży miejskiej. Felix znał nie jednego aresztowanego pod zarzutem podżegania do buntu lub siania niezgody.


- Były osoby, które próbowały, no wiecie strzelali sobie w stopę, symulowali wypadki lub próbowali ucieczki. Ci którzy mogli się wydostać i uciec dalej od nawałnicy chaosu z chęcią by to zrobili…gdyby nie zamknięte mury miasta. Wypuszczali tylko tych, którzy mogli być ciężarem przy długim oblężeniu miasta. Jak się domyślacie Edward do takich nie należał.

- Nie widziałem go z dwa dni, po czym spotkałem go na uliczce, był wyraźnie ucieszony. Chwalił się mi, że na dupsku wytatuował głowę z rogami, i że to go ochroni, a dokładniej, że rogata głowa uratuje mu skórę…
Stało się dokładnie tak jak powiedział. Tydzień później nastąpił wybuch, mały magazyn z prochownią uległ wysadzeniu, najprawdopodobniej sabotaż chaośników, którzy przeniknęli za mury miasta. Edward pilnował tego magazynu, byłem w pobliżu, rozglądałem się wokół, po czym ku memu zdziwieniu dostrzegłem mały płat skóry leżący na ziemi. To był jedyny kawałek, jaki pozostał po Edwardzie a trupia czaszka z rogami zdawała się uśmiechać. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet nie była zabrudzona, czy nadpalona, idealnie zachowała ten kawałek ciała i wciąż śmiała się…chyba z właściciela.

Felix poprawił się w siedzeniu, wypił łyk ożywczego trunku i wpatrywał się w ogień.
 
kset jest offline  
Reklama