| Zaalarmowany przez słowa J.J. patrzę na drogę przed nami, starając się wypatrzeć jak najwięcej szczegółów.
- Tak, zdecydowanie samochód- mówię cicho- I zdaje się, że pasażerowie opuszczali go w pośpiechu, nawet drzwi nie zamknęli. Lepiej miejmy oczy szeroko otwarte, cholera wie, kto tu się może kręcić.
Odrywam wzrok od rozbitego wozu i zaczynam obserwować ruiny po obu stronach drogi, szukając jakiegokolwiek ruchu. Wyciągam rewolwer i przygotowuję się do ew. strzelaniny. |