Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-13-2008, 17:21   #12
Kokesz
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 47 515
Przekroczenie śladów wilka nie zrobiło na Mariusowi żadnego wrażenia. W jego rodzinnych stronach nie wielu słyszało o Urlyku więc takie przesądy był mu obce. Bardziej by go zaniepokoiła sytuacja, gdyby na jakiejś pobliskiej gałęzi usiadł kruk, bo przecież tego szlachetnego ptaka należało się bać bardziej niż jakiegoś wilka.

Gdy najpierw sierżant, a następnie Felix opowiadali swoje historie, Tileańczyk siedział przykryty kocem na jakiś spróchniałym pieńku i jadł gulasz wpatrując się w płomienie ogniska.

- Tak - przerwał milczenie, - demony są niebezpieczne, a siły Chaosu są silniejsze w tym kraju niż gdziekolwiek. Jednakże ja widziałem nie mniej przerażające twory plugawej magii - przewał swoją mowę spluwając w ognisko. - Zdarzyło się, iż trafiłem trzy lata temu do Arabii. Dobrze tam płacili, lecz nie wiem co jest gorsze ten mróz czy upały jakie musieliśmy znosić w tym pustynnym kraju. Pochodzę jak wiecie ze słonecznej Tilei lecz i dla mnie było tam za gorąco.

- Jednak nie o pogodzie miałem mówić. Wynajęcie byliśmy przez jakiegoś kalifa, imienia jego nie pamiętam i szczerze nie nie mam zamiaru się nad tym zastanawiać. Kalif ten miał swoją armię, ale była ona by odeprzeć ataku istot, które przybyły na jego ziemie zza pustynnych wydm. Co innego zginąć znienacka z ręki demona, a co innego czekać na śmierć widząc ja przed sobą. A nie jest o żadna przenośnia, walczyć nam przyszło z ożywionymi przez podobno wiecznie żywych kapłanów trupami. Mówiono nam, że byli oni ludźmi, którzy kiedyś żyli w Arabii. Widok zastępów uzbrojonych w dziwne, zakrzywione miecze szkieletów, o których wydawało się, iż Śmierć zapomniała, nie jednemu odebrał chęć do walki. Aczkolwiek widok to nie wszystko. Smród jaki unosił się w powietrzu był nie do zniesienia.
Bitwa, w której i ja uczestniczyłem trwała długo. Te żywe trupy nie walczyły najlepiej, jednak ich kapłani sprawiali, że Śmierć ponownie wypuszczała ich ze swojego objęcia. Wielu dobrych żołnierzy straciło życie i dopiero pod koniec dnia, gdy nasi czarodzieje przełamali magię wroga bitwa się zakończyła.
- Marius odłożył miskę. - Ja jak widać z łaski Mirmidii ja przeżyłem i była to chyba najbardziej przerażająca bitwa w jakiej brałem udział.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline