| John z zaciekawieniem przyglądał się niewysokiej kobietce, nie przejmującej się tym, że znalazła się na nieznanej sobie planecie. Trzy księżyce... Chciałbym to zobaczyć...
Oczami wyobraźni ujrzał rozgwieżdżone niebo, po którym majestatycznie płynęły trzy księżyce. Srebrny, czerwony... No, może dwa - zmienił zdanie, usłyszawszy charakterystykę trzeciego księżyca.
Był co najmniej zaskoczony zadowoleniem, z jakim kenderka przyjęła nieoczekiwaną sytuację. Chyba, ze kłamie - pomyślał.
Ale rzut oka na mapy przekonał go, że opowieść Bajdoletty zawiera przynajmniej dużo cech prawdopodobieństwa. Ciekawe, że do mojego plecaka zwoje same nie wskakują - skomentował w myślach historię zwoju. - Nie pamięta, czy nie wie, co robi... Ta ciekawość... Nie śmie przy niej stanąć tak zwana typowa babska... Ja bym chyba nie umiał tak eksperymentować... Wspólna wędrówka? Z tak nie przejmującą się niczym kobietą? To jak podróż z bombą w plecaku... W dodatku ona chyba nie umie przestać gadać...
- Idziemy do Durnhole - powiedział. - To niedaleko stąd. Dzieje się tam coś tajemniczego i to właśnie nas bogowie - uśmiechnął się z przekąsem - wybrali do rozwiązania tej zagadki. Znajdziesz nowe natchnienie do swych wierszy...
- Oczywiście z chęcią zabierzemy cię ze sobą - uśmiechnął się do kenderki. - Na pierwszy rzut oka widać, że lubisz przygody i nie lękasz się niebezpieczeństw. Będziesz naszą tajną bronią. Zagadasz każdego na śmierć. Nawet smoka.
Wyobraźnia podsunęła mu przed oczy obraz smoka, który zatyka uszy, podwija ogon i ucieka przed mówiącą bez końca Bajdolettą. Ciekawe, czy to imię pochodzi od 'bajania' czy od 'bajdurzenia' - zastanawiał się.
- Jak w twoim świecie nazywa się ten kij - spytał wskazując oparte o ścianę skrzyżowanie procy z solidnym drągiem. - I czy masz jakieś zapasy, czy też musisz je uzupełnić...
Ciekaw był, czy dziewczynę stać na jakiekolwiek zakupy, czy też przez jakiś czas znajdzie się na ich utrzymaniu. - A twoje zapasy oczywiście kupimy, Tormahu - powiedział. - Śmierć z głodu nie jest najlepszym rodzajem śmierci... Chociaż ceny masz zabójcze.
Pobieżnie sprawdził zawartość plecaka. - Poza jedzeniem nic więcej mi nie trzeba... |