Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-16-2008, 14:11   #36
Alaron Elessedil
 
Alaron Elessedil's Avatar
 
Reputacja: 4 Alaron Elessedil wkrótce będzie znanyAlaron Elessedil wkrótce będzie znany
$: 204 365
Vilastrian stał niewzruszony w progu drzwi, słuchając wypowiedzi.
-Bah! Po cichu, wszystko po cichu. Co to ma być jakaś w rzyc gildia skrytobójców?! Mowie wam powinniśmy wyjść ot tak, z podniesionym czołem a jakby ktoś stanął na naszej drodze to by mu się pokazało błędy w jego sposobie myślenia-powiedział olbrzym.
-Może i zdołalibyście się przez dłuższy czas obronić przed strażnikami i nie tylko nimi, ale przypominam, że istnieje coś takiego jak kusza lub łuk. Są również strzelcy wyborowi, którzy potrafią przestrzelić na wylot komara w locie. Oczywiście czy są tacy tutaj, tego nie wiadomo, ale znajdzie się przynajmniej kolka osób, które mogą atakować na dystans z ukrycia-od razu wskazał błędy w podejściu, przypatrując się swojej ręce.
-Pewnie tego typu wypowiedzi się spodziewaliście, co? I zaiste wolałbym nie musieć kryć się w mroku jak jakiś goblin. Ale wbrew stereotypom nie jestem głupią górą mięsa, na która zapewne wam wyglądam. Dlatego proponuję byśmy zaufali naszemu, ekhm " przyjacielowi" w piórach i zaprzestali docinków i sarkastycznych uwag. Chcecie wiedzieć kto jest lepszy? To stańcie naprzeciw siebie z ostrzem, lepiej by było jednak byście zrobili to POZA miastem.
Pierwiej chciałbym jednak wiedzieć jakiej wiedzy chcesz od nas? I co sie stanie jeśli ci jej nie udzielimy?
-zapytał ten sam człowiek.
-Jeżeli chcesz wiedzieć, to nie opłaca mi się broni wyjmować na niego, więc obejdzie się. Chyba, że zmusi mnie do tego swoim atakiem, ale to już kwalifikuje się pod głupotę. Nie mniej jednak mogę się tego spodziewać-stwierdził chłodno, po czym dodał:
-Nie musicie mi ufać. Nawet was o to nie proszę, a jedynie ofiarowuję swoją pomoc. Jeżeli chodzi o wiedzę to najlepiej coś takiego, co mało kto wie. Oczywiście nie mówię o waszych tajemnicach i sekretach, ale wiedza ogólna, mało znana ludzkości. Pytasz co się stanie, jeżeli nie dostanę od was tej wiedzy? Nic, jedynie przestanę udzielać pomocy, ale poniekąd już jesteście mi winni część wiedzy, gdyż wskazałem wam drogę wyjścia i sposób w jaki można to zrobić. Informacje za informacje-mówił tak, jakby to wszystko zaczęło go już nudzić.
-Zabić kogoś tylko po to, by udowodnić, że jestem lepszy? Śmieszny pomysł. Poza tym nie bardzo widzę kategorię broni, w której moglibyśmy sprawiedliwie się zmierzyć. Jak wpadniesz na jakiś pomysł, to mi powiedz...-stwierdził blondyn, na co Pólelf odparł:
-Bardzo dobrze, bo dostrzec nie powinieneś-obrócił słowa na swoją korzyść.
-A teraz wytłumacz mi, jak mam zaufać komuś, kto wymyślił tak genialny plan, jak wyjście z miasta i pozabijanie strażników, stojących nam na drodze? I w dodatku ma innych za głupców? I który nie wie, że głupim, zarozumiałym tonem zraża do siebie wszystkich i naraża nie tylko siebie, ale i tych, co przebywają w jego towarzystwie?-ciągnął człowiek, mówiący do olbrzyma.
-Stajesz się nudny i jeżeli uważasz, że jedyny najlepszy plan jaki może być to tak skomplikowany, że sam nie będziesz mógł zrozumieć, to jesteś głupszy niż myślałem. Warto zauważyć, że i tak już mam niskie mniemanie o tobie. Czasami najprostsze plany są najlepsze, a i tak dużo lepsze od jego braku. Ty nie przedstawiłeś żadnego, nawet najgłupszego-wzruszył ramionami:
-Twoja sprawa. Inną sprawą jest to, że wskazałem wam wyjście, o którym nie mieliście bladego pojęcia i ma je mało kto w mieście, więc tam mało kto może się was spodziewać, jeżeli tego nie widzisz, to musisz popracować nad sobą. Tajne przejścia mają to do siebie, że są tajne-tłumaczył jak niepełnosprawnemu umysłowo pięciolatkowi.
-Poza tym do nikogo więcej się tak nie odnoszę. Tylko do ciebie, bo sam spowodowałeś to swoim głupkowatym zachowaniem. Niestety na to już nic nie poradzę-zakończył i już chciał coś powiedzieć, gdy znowu usłyszał owego człowieka.
-I jeszcze jedno... Masz z pewnością lepszą pamięć, niż ja... Kiedyż to twierdziłem, że jestem najlepszy? Albo chociaż lepszy od kogokolwiek w tym pomieszczeniu? I kiedyż to powiedziałem, że ktoś tam zginął po cichu? Może ja już nie wiem, co mówię? Jeśli kiedyś coś takiego powiedziałem, to natychmiast mogę przeprosić za wywyższanie się każdego z tu obecnych.
-Wywyższałem się w ten sam sposób co ty, więc jeżeli jesteś niewinny, ja również-miał nie chciało mu się już z nim rozmawiać, gdyż to do niczego nie prowadziło.
-A jak inaczej udowodnić, że jest sie lepszym wojownikiem niż ktokolwiek inny? W rozmowach jest słabość, gdy rozmawiasz wszyscy pozostają na swoich stanowiskach. A walka czy to na miecze czy wręcz, nie pozostawia wątpliwości. Wygrywasz lub przegrywasz.
Ja sie tam nie znam na intrygach, sarkazmach ironiach czy innych miejskich bestiach. Wiem za to jedno Półelf mówi, że ma plan. Mówi też, że chce za swoja pomoc wiedzy. Wydaje mi sie ze propozycja jest godna rozpatrzenia, jeśli oczywiście dowiemy sie czym dokładnie jest zapłata i na czym polega plan. Mówisz o zaufaniu... Ale komu z tu zebranych możemy zaufać? Los lub wola Bogów zebrała nas razem. Siedzimy w gównie razem i musimy zacząć współpracować. Do tego musimy dać sobie nawzajem kredyt zaufania. Takie jest moje zdanie
-powiedział olbrzym.
-Mądrze mówisz, jednakże nie mogę zgodzić się ze wszystkim. Jeżeli rozmówca jest choć trochę inteligentny, nie upiera się gorączkowo przy swoim zdaniu i dobrze dobierzesz argumenty, to możesz go przekonać o swojej słuszności. Jedynym ryzykiem jakie podejmujesz to takie, że on może przekonać cię do swojej, ale jeżeli ma rację to obraca się to w zysk.
Poza tym weźcie pod uwagę, że, jak to powiedziałeś, "siedzicie w gównie", wy, nie ja i to ja najwięcej ryzykuję, pomagając wam
-stwierdził obojętnym tonem.
-Tak panowie. Najlepszym pomysłem teraz jest opieprzanie samych siebie. Psa w rzyć całujcie jeśli mam z taką kompaniją po skarb iść, choć i gorsze towarzystwo miewałem. Asz tam, widzę Elfiku, żeś znalazł przejście. Podobno do portu prowadzi. No i? Gdzie zamierzasz dalej nas wyprowadzić? Chyba, że masz jakąś łódź, lub takową nam z drewna raz dwa wystrugasz-powiedział Krasnolud.
-Gdybyś mnie słuchał dokładniej, Krasnoludzie, to wiedziałbyś, że od portu brama jest bliżej, niż gdybyś wyszedł tymi oto drzwiami-wskazał na drzwi, którymi drużyna weszła, po czym przepuścił Krasnoluda do małego pomieszczenia, w którym nachylił się nad klapą.
-Ho, ho. To Twój kumpel? Ale wracając do sprawy i już poważnie. Jakiej wiedzy od nas oczekujesz? Ile to jest dwa plus dwa? Niestety, powiedzieć Ci nie mogę. I tak nie zrozumiesz. Chcę Ci jednak przez to powiedzieć, że możemy nie mieć tego czego od nas oczekujesz-rzekł Krasnolud, a Półelf uśmiechnął się słysząc pierwsze słowa.
-Zawsze jest jakaś wiedza, a w jaki sposób ją wykorzystacie, to już wasza sprawa-stwierdził, patrząc na Karła.
-Czyli co? Idziemy teraz razem z tym Elfem i trafiamy do Soubar. A potem gdzie wiatr pogna. Tak? No to podsumowane. Na pewno nie chcesz tej sakiewki?-zakończył Krasnal, a na ostatnie słowa, Vilastrian znowu się uśmiechnął.
-On już zdecydował. Wasza kolej-powiedział głośno, wskakując od razu do tunelu, gdzie był już Krasnolud.
-Zaczekajmy na decyzję innych. Zobaczymy ilu pójdzie-powiedział, wymijając Karła, po czym oparł się o ścianę. On dobrze widział w ciemnościach, ale co innego Ludzie i Krasnolud.
 
Alaron Elessedil jest offline