| Niki
Wypiłaś szybko kawę, zapłaciłaś i wyszłaś. Studenci odprowadzili Ciebie natrętnym wzrokiem. Przez ten czas, który spędziłaś w kawiarni zaczęło padać. Znów kwaśny deszcz, tylko w zimę nie pada kwaśny deszcz a kwaśny śnieg. Tak jak kiedyś symbolem Londynu były mgły tak teraz symbolem Nightcity jest kwaśny deszcz. W sumie to tylko jeden symboli, zaraz obok, korporacji, gangów (czym się różnią jedni od drugich to nie wiesz, chyba tylko to, że korporacja może więcej), dziwek i narkotyków. Owszem Nightcity miało też "jasne" strony. W dzielnic korporacyjnej znajdziesz wszystko od neurotańca (w którym możesz włączyć dowolną symulacje i brać w niej udział), przez centra rozrywki po wielkie drapacze chmur. Przebiegłaś szybko przez ulice. Usłyszałaś za sobą klakson ale olałaś to i wbiegłaś do szpitala. Ta sama recepcjonistka, która proponowała kawę spojrzała na Ciebie współczującym wzrokiem. Szybkim krokiem prawie biegnąc weszłaś na drugie piętro, tak było szybciej niż czekać na windę, pamiętającą czasy II Wojny Światowej, która odbyła się jakoś pod koniec XX wieku. Uspokajając oddech weszłaś do sali w której była tylko Twoja siostra. Pokój, cztery łóżka, cztery szafki i nawet telewizor, który i tak pewnie nie działa. Kati zajmowała pierwsze łóżko po lewej stronie. Była już przytomna, patrzyła na Ciebie zmęczonym wzrokiem. Była lekko zmieszana. Drugie łóżko po lewej do tej pory puste zajmował blond włosy chłopak, około 18-letni. Był nie przytomny, na szafce przy jego łóżku stała tylko woda i kilka jednorazowych kubków. -Pada?
Te głupie pytanie padło z ust Twojej siostry. Przecież deszcz bębnił o szyby a Ty byłaś mokra do tego byłyście w Nightcity, odpowiedź nasuwała się sama. Byłaś jednak o tyle zadowolona, że przynajmniej ma siły mówić. Mike
Koleś z pm'ką patrzył na Ciebie długo. Powiedział spokojnym głosem. -Nie, leży. Skąd mam wiedzieć, że na zewnątrz nie masz kumpli? Równie dobrze to Ty możesz mnie sprzątnąć na zewnątrz. To nas jest więcej i to my stawiamy warunki. Zrobimy tak, Ty zadasz pytania tu, potem my Ci pozwolimy odejść. Ok?
W tym momencie wydarł się Twój zakładnik. -Sprzątnijcie go kurwa, Zanim on mi odstrzeli łeb, tak jak Johnowi i Brzytwie!
Czemu co drugi punk ma ksywkę "Brzytwa"? Dealer kontynuował. -Wczoraj z nami piliście i ćpaliście, nowy towar a dzisiaj pozwolicie mu mnie odstrzelić?
Ludzie patrzyli na Was. |