| Reyfu powoli opuścił kuszę. Uspokoił się wyraźnie ale nadal był czujny. Dopiero teraz zauważył dłonie Apsu na swoich bokach, nie poczuł ich przez kolczugę. Zdziwił się ale jednocześnie poczuł że ten prosty gest sprawia mu sporą przyjemność. To było dla niego zupełne nowe doświadczenie, w ciągu przeważającej części swojego życia spotykał się tylko z rezerwą, niechęcią, strachem lub wręcz wrogością ze strony ludzi. Otrząsnął się z zamyślenia. I spojrzał na Łysego, ten facet był wyraźnie niezrównoważony. Cóż ale w tej sytuacji postanowił się nie wtrącać. Niech załatwią to między sobą bo co do obu były wątpliwości, najwyżej zostanie jeden. A do Samuela powiedział: -Wybacz ale sytuacja wymaga ostrożności, to nie było nic osobistego. Jestem Reyfu, żołnierz i najemnik. Gdyby okoliczności były inne powiedziałbym że miło mi cię poznać ale po tym co przed chwilą miało miejsce głupio by to zabrzmiało.
__________________ Oj Toto to już chyba nie jest Kansas...
"Ideologia zawsze wynika z przyczyn osobistych, ja nie podaję wrogowi ręki chyba, że chcę mu połamać palce"
A macie gogle? |