| Nagle zza rogu wyszło jeszcze dwóch strażników, z kuszami przygotowanymi do strzału. -Panienka wybaczy. Z chęcią uwierzył bym w te bajki, gdyby nie zeznanie Janny Eberhauer, która stoi koło mnie.
Po tych słowach koło strażników pojawiła się Janna. Ludzie zebrali się w półkole za plecami straży, przyglądając się całemu zajściu. -Czy to sprawcy włamania panienko Eberhauer?? –Spytał strażnik. -Tak zdecydowanie. Calien Hazant i jej świta jak widać. -Pojmać ich! Zabieramy ich do lochów garnizonu północnego. Idziecie po dobroci, czy mamy was skuć?
* * *
Przerażony żak popatrzył na swego kolegę i podjął ponownie temat. -Facet był wysoki i bardzo chudy. Ubrany w tunikę. Podobną do naszej. Miał dziurę w uchu. W miejscu gdzie nosi się kolczyka. Sporą dziurę. Można by włożyć palca w nią. Nie pochodzi z Imperium. Tego jestem pewien. Miał ciemną skórę. Jakby całe lato w polu robił. Tatuaże miał na policzku jakieś dziwne. Więcej nie wiem. Przysięgam na Ulryka i wszystkich Bogów! Błagam Panie nie zabijajcie nas!
__________________ God Hate Us All ! Wróciłem do żywych mili Państwo. |