-Chyba powinniśmy tam pójść, ale za nim to zrobimy... Luno, chciałbym się ciebie spytać, co mamy zrobić za pomocą tej różdżki, bo chyba kiedy nią w kogoś rzucimy wiele to nie pomoże... może ma jakieś magiczne zastosowanie...?- Na słowa Kamiiru kotka zachichotała cichutko
- Właśnie... – dodała Mineso.
- Na razie chodźmy do miasta Boga Słońca, tam wszystko wam wytłumaczymy. – rzekła Luna.
Jak to „wytłumaczymy??” Jacy "my" ?? O_o"
- Może faktycznie powinniśmy udać się w kierunku tych odgłosów - rzekł podnosząc różdżkę. - Jak ja mogę być wojownikiem planety na której nie istnieje życie i na której nie byłem, a tego jestem pewien - zwrócił się do wszystkich - przecież to absurd. Jednak słyszałem gadającego kota – rzekł Kakeshi z zastanowieniem, na co usłyszał odpowiedź.
Przez chwilę wydawało wam się, że Luna zna odpowiedzi na wszystkie pytania!
- Co 60lat na Planetę Ziemia wysyłane jest jedno dziecko z każdej planety. Ponieważ Pluton ma swoich wojowników wśród 3 swoich księżyców, właśnie oni wysyłani są na Ziemię. Nie pamiętają o tym, a nawet nie wiedzą, ale łatwo jest się o tym przekonać. Tylko wy potraficie korzystać z własnych różdżek. Odpowiem od razu na pytanie Kakeshiego, Kamiiru i Ashury. Wojownicy płci męskiej są z księżyców. – dokończyła Luna i rozciągając się pokierowała się w kierunku miasta.
- No chodźmy już, ten piasek parzy mi łapki ! – dodała skacząc nerwowo po piachu.
* * *
Niech spadnie deszcz
Zbliżając się do wioski słyszeliście jak nasila się piosenka.
Zbyt sucho tu,
Boże proszę daj nam deszcz.
Zbyt ciepło tu,
Niech zawieje chłodny wiatr.
Przybądź tu, daj ten dar,
który zabrał dawny Pan,
Nie bądź tym najbardziej złyyym.
Niech spadnie deszcz! Boże proszę daj nam deszcz!
Niech zaszczyci nas! Niech złagodzi piasku bieg.
Daj nam deszcz, daj nam wiatr, niech ochłodzi teraz nas
Trudno tu bez tego żyyyć, to przetrwanie na pustyni.
Idę przez ten piasku sztorm,
Umieram bez cienia tchuuu,
Chciałbym żyć, jednak zbyt ciężko przetrwać piasku mgłę.
Proszę przestań znęcać się,
Błagam nie zabijaj mnieee!!
Boże proszę daj nam deszcz!
To boli, niszczy, pali bardzo tak . . .
Boże proszę daj nam deszcz!
Ochłodzi, tuli, będzie dla nas trwał.
Boże proszę daj nam deszcz!
Bo umrę.
Daj nam deszcz!
Bo zdradzę.
Daj nam deszcz!
Nie wytrzymam!
Daj nam deszcz!
Boże proszę daj nam deszcz!
Tak ciężko, trudno, ciemno tak
Daj nam deszcz!
Nie padnę, skonam, poddam, nie przestanę prosić Cię!
Przetrwamy każdy dzień!
Tylko, żeby nie było tak: nie posłuchasz i zostawisz naas.
Z ciemności płacz,
Bolesny, nieznany.
Co w zaułku czai się?
Pewnie znowu podły piach!
Czy ty nie dasz w końcu spać?
Twoja czułość rani mnieee.
Bardzo rani mnie.
Idę przez ten piasku sztorm,
Umieram bez cienia tchuuu,
Chciałbym żyć, jednak zbyt ciężko przetrwać piasku mgłę.
Proszę przestań znęcać się,
Błagam nie zabijaj mnie.
Czy o zbyt wiele proszę Cię?
Chyba nienawidzisz mnieeeee!
Boże proszę daj nam deszcz!
To boli, niszczy, pali bardzo tak . . .
Boże proszę daj nam deszcz!
Ochłodzi, tuli, będzie dla nas trwał.
Boże proszę daj nam deszcz!
Bo umrę.
Daj nam deszcz!
Bo zdradzę.
Daj nam deszcz!
Nie wytrzymam!
Daj nam deszcz!
Rzeka wody mi się śni,
i zielonych lasów gaj,
a w nich każdy z ludzi tych
Biega żwawo tu i tam.
Tak bardzo chciałbym by
Sny spełniały piękne się
I żebyś chociaż daał nam deszcz.
Dał nam deszcz.
Boże proszę daj nam deszcz!
Tak ciężko, trudno, ciemno tak
Proszę, daj nam deszcz!
Nie padnę, skonam, poddam, nie przestanę prosić Cię!
Przetrwamy każdy dzień!
Tylko, żeby nie było tak: nie posłuchasz i zostawisz naas.
Spadnie deszcz…
Ciężki deszcz…
Spadnie deszcz…
Spadnie deszcz!
Gdy przekroczyliście bramę, staliście jeszcze trochę przy mężczyźnie śpiewającym błagalną modlitwę ku Słońcu. Musieliście przebić się przez tłumu by przyjrzeć mu się z bliska. Niektórych z was pieśń naprawdę poruszyła, poczuliście się w pewien sposób związani z bólem, jaki, co dzień przeżywali mieszkańcy tej Wioski.
Przy pierwszym z czterech ostatnich kwestiach piosenki, poczuliście na zaczerwienionych ramionach kropelki deszczu, zaś przy ostatnim, najgłośniej wykrzyczanych, wprost rozpadało się. Co dziwne, nigdzie nie było chmur. Ludzie powychodzili z domostw, małe, futrzaste zwierzątko wyskoczyło zza kolumny sprzętów grających jakie posiadał zespół modlitewny ( XD ) i wskoczyło wprost w ramiona piosenkarza, który je objął i osłonił przed deszczem. Jak widać owy zwierzaczek nie lubił wody.
>Stworzonko<
Deszcz lał z dobre 5 minut. Po tym czasie Słońce zostało za chmurami.
- Bóg usnął, to dobrze. Deszcz zawsze go wykańcza… – usłyszeliście szepty tłumu gdy ten rozchodził się. Wszyscy wrócili do swoich wcześniejszych zadań. Niektórzy pracowali w domu inni w gospodach.
Grający na gitarze elektrycznej wokalista pożegnał kolegów i zaczął układać swój sprzęt, który jak wszystkie inne potrzebne do błagania Boga stały cały czas w jednym miejscu. Położył on zwierzaczka na wysokiej kolumnie, a ten uśmiechnął się do niego rozkosznie.
>Chłopak< >Chłopak w drugim wydaniu XD< >Err...i w trzecim XD< - Jesteś najukochańszym stworzonkiem na świecie – mruknął słodko i pogładził go po główce. Maleństwo zamruczało.
- Witaj ^,,^ – mężczyzna już robił noski-noski ze swoim stworzeniem gdy usłyszał głos Luny. Odwrócił się i spojrzał na kotkę, potem na was. Uśmiechnął się przyjaźnie.
- Przyszliście w samą porę. Musimy porozmawiać. – rzekł [echem XD].
- Chodź Piorun – dodał patrząc na stworka, a ten zeskoczył z kolumny i pobiegł w kierunku
Reiko. Wskoczył jej na ręce i przytulił się do miękkiej piersi dziewczyny.
– Che che. – zaśmiał się rozkosznie chłopak i mrugnął oczkiem do dziewczyny, jednak nic z tym nie zrobił.
- Zapraszam was do gospody, tam porozmawiamy. – rzekł i ruszył w kierunku jakiś dziwnych budowli. Luna zachęciła was spojrzeniem byście poszli za nią.
http://img397.imageshack.us/img397/3752/suna7zu.jpg
Wioska wyglądała trochę dziwnie. Trudno było określić tworzywo z jakiego wykonane zostały budynki. Było w połowie widno, a to za sprawą tego iż chmury zasłoniły słońce. Jednak pomimo tego był dzień, jesteście tego pewni.
Nazwa gospody brzmiała adekwatnie do warunków i okoliczności, "Sucha Rzeka".
Weszliście do środka. Mężczyzna zajął dla was największy, okrągły stolik. Krzeseł było wystarczająco dużo.
- Deszczówkę z jagodami i dwa skorpiony!! - krzyknął do gospodarza podnosząc rękę. Zasiedliście przy stole patrząc na niego pytająco.
- A gdzie zgubiliście Usagi, hm? - zapytał popijając wodę z paproszkami w której pływały trzy, zielone jagódki XD
- No co? Zapomniałem o czymś?? - rzekł zmieszany rozglądając się po waszych niemych twarzach. Właściwie, nawet nie wiedzieliście jak się do niego zwracać O.o"
No, jak widać skleroza nie boli XD
Nawet się nie przedstawił.