| Z cichych rozmyślać Lin, wyrwał ją Eugene.
-Ale tak a propos, czy paniom nie jest zbyt gorąco w ten letni słoneczny dzionek w płaszczach? - Dziewczyna rzuciła lekko nieprzytomne spojrzenie w stronę Eugene.Po czym uśmiechnęła się bezbarwnie. Zdjęła płaszcz i położyła go na sofie. Podeszła do szafy i wyjęła kapelusz. Przez chwilkę męczyła się z włosami, aby jakoś porządnie wyglądały pod kapeluszem. Starała się zgarnąć wszystkie włosy pod niego, ale parę niesfornych kosmyków jak na złość chciała wydostać się na światło dzienne. Po kilku chwilach "jakoś już wyglądała".
-hallo! Idziemy.-Krzyknął Eugene. A w brzuchu Lin momentalnie zaburczało. Lekki rumieniec pojawił się na jej twarzy.
- No to idziem!- Powiedziała dziarsko dziewczyna z szerokim uśmiechem na twarzy.
__________________ Czas robi swoje! A Ty człowieku? |