Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-21-2008, 18:49   #246
Kokesz
 
Kokesz's Avatar
 
Reputacja: 2 Kokesz jest na bardzo dobrej drodze
$: 51 962
Alfred nie mógł krzyczeć, strach nie pozwolił mu wykrztusić z siebie słowa. Serce zaczęło uderzać szybciej, biło tak szybko i mocno, że czuł je w koniuszkach palców. Całe życie przebiegło mu przed oczami. Widział swoją rodzinę: ojca, matkę i dziadka, który zawsze miał dla niego jakąś ciekawą opowieść. Przed oczami zobaczył też kudłatą mordkę Burzy, zrobiło mu się żal, że nie znalazł jej i nie mógł się z nią pożegnać. Wszystko to trwało sekundy, chwilę.

- Teraz Cię puszczę, ale jeśli tylko krzykniesz . . . - rzekł gniewnie męski głos i szczurołap poczuł na skroni zimne żelastwo - Odstrzelę Ci łeb. - Napastnik puścił Alfreda, który szybko sie odwrócił i zaczął się przyglądać z kim ma do czynienia.

- Co się tak gapisz jakbyś Najświętszą Panienką zobaczył?? - Niziołek nić nie odpowiedział nadal wpatrując się w człowieka. Zastanawiał się co taki osobnik mógłby chcieć od kogoś takiego jak on.

- Widziałem Twój kamień. - To stwierdzenie było jak cios dla Alfreda. Początkowo nie wiedział co robić, widok pistoletu paraliżował go. Jednakże, gdy napastnik schował broń poczuł się trochę lepiej.

- Jaki kamień? - zapytał i jednocześnie sięgnął ręką do małej torebki przytwierdzonej do pasa. - Czy o ten kamień ci chodzi panie? - powiedział wyjmując z torebki jeden z kamieni będących amunicją do jego procy. Kamień ten był największy jaki posiadał i ledwo mieścił się w dłoni niziołka. Nie czekając na odpowiedź rzucił nim prosto w twarz nieznajomego celując w oczy i szybko zerwał się do ucieczki kierując się do karczmy.
 
__________________
Nic nie zostanie zapomniane,

Nic nie zostanie wybaczone.
Księga Żalu I,1
Kokesz jest offline