| To było nie do opanowania. Fede zajmując się włosami, jednym okiem spoglądała na to, co dzieje się przy szafie. I widząc jak Eugene mało sprawnie skrada się z powrotem do spalonego pokoju, musiała bardzo się starać, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Potem znów pochłonęła ją ta mała przyjemność, jaką był dotyk materiału na jej ciele. I ta odrobina ciepła i ochrony jaką dawała sukienka. Kiedy już kończyła układać fryzurę, usłyszała swoje imię. Zobaczyła przy drzwiach dwóch, przystojnych mężczyzn w stylowych garniturach. Na chwilę osłupiała, a mężczyźni wyczekująco patrzyli również w jej stronę. Ewidentnie czegoś chcieli. Eugene trzymał dłoń na klamce. "No tak, przecież trzeba iść dalej!" Uśmiechnęła się przepraszająco.
- Już, już. - i szybko złapała płaszcz pod pachę, pergamin i amulet. - Jeśli nikomu nie przeszkadza, to ja... - zaczerwieniła się i już trochę mniej pewnym głosem dodała. - będę to nosić.
I właściwie nie czekając na odpowiedź podeszła do niecierpliwych panów. Och, żeby się tak wody napić! Ten cały pył drapie tak strasznie po gardle.
__________________ DRUGA SPRAWA JANE DOE >> Demo GT - zapraszamy do czytania!!!! 6.01 - kolos z fakultetu, 7.01 - esej i kolos, 8.01 - kolos <= jak się uporam, wrócę. |