| Elfi mag szybko dostrzegł, iż dwóch złodziei obstawiała grupka przeszkadzających, było to łatwe dla zauważenia dla jego bystrych oczu. Wszyscy posiadali albo krótkie pałki albo laski służące do podpierania zwieńczone wyrzeźbionymi pięściami. Byli też mniej sprawni niż trzeci ze złodziejów. Wybrał ona na swoją ofiarę wysokiego postawnego kupca, którego od dłuższego czasu obserwował Lilawander. Gdyby tak nie było mag nawet nie zauważyłby momentu kradzieży szybki ruch ręki i sakiewki już nie było a kupiec nawet nie zorientował się, iż został okradziony. Widząc oddalających się złodziei postanowił udać się za tym lepszym w swoim fachu. Złodziej nie wyróżniał się niczym można byłoby powiedzieć zwykły średnio zarabiający mieszkaniec jakiś czeladnik albo mały kupczyk. Jedyne, co go wyróżniało była zielona chusta, ale wielu szczególnie tragarzy miało też podobne.
Idąc posługując się wskazówkami chowańca mając złodzieja w zasięgu wzroku, ale daleko z przodu Lilawander mijał z początku domy należące do średniozamożnych kupców przeważnie trzy piętrowe kamienice. Po pewnym czasie minąwszy po prawej stronie dość duży jak na warunki miasta park złodziej zagłębił się w szereg niewielkich wąskich uliczek zabudowanych ściśle przeważnie piętrowymi domami o odpadających tynkach ozdobionych gdzie niegdzie zielonymi palmami grzyba. Pomiędzy piętrami często rozwieszone było pranie. Dzielnicę tą zamieszkiwał najbiedniejsza warstwa społeczeństwa, Middenheim co było widać i czuć.
W pewnej chwili złodziej zatrzymał się i rozejrzał nie dostrzegając nic podejrzanego przeszedł pod mostkiem utworzonym przez połączone piętra dwóch kamienic i wszedł w uliczkę wyglądającą na zaplecze jakiejś karczmy. Zatrzymał się przed metalowymi drzwiami z wizjerem utworzonym przez okratowana klapę. Po chwili po wymianie kilku zdań, których ze względu na odległość mag nie dosłyszał, wszedł.
Wtedy to też elf poczuÅ‚ przytkniÄ™te do pleców ostrze. - Ależ prosimy dalej, z chÄ™ciÄ… przyjmujemy goÅ›ci prawda Grem. – usÅ‚yszaÅ‚ z gÅ‚os dobywajÄ…cy z okolic jego pasa.
Powoli obróciwszy głowę dostrzegł stojącego za sobą człowieka z obnażonym mieczem oraz nizołka, którego sztylet uwierał go w okolicy nerki. Na ich szyjach mag dostrzegł zakutane chusty kolorze czarnym bystre jego oko dostrzegło jakiś wzór wyszyty srebrną nicią.
Widząc błysk w oku elfa mężczyzna uprzedził jego jakieś nieprzemyślane działania. - Zapraszamy czuj się jak nasz gość i tak się zachowuj, bo inaczej skończysz z kilkoma bełtami w ciele. - szybki skinięciem wskazał na dachy. - W tej chwili celują w ciebie, co najmniej cztery kusze.
- NiezÅ‚y jesteÅ› dawno nie zÅ‚apaliÅ›my tak dobrego szpiega, ale o tym potem boss ciÄ™ przepyta i wyciÄ…gnie, co bÄ™dzie chciaÅ‚. – poczym wskazaÅ‚ mieczem. - No idź do tamtych drzwi, które zwróciÅ‚y już twojÄ… uwagÄ™.
Ostatnio edytowane przez Cedryk : 01-22-2008 o 19:47.
|