| Wyszliście przed karczmę. Był szary listopadowy dzień. Niebo było pokryte stalowymi chmurami, z których padał lekki deszcz.Podwórze było pokryte w błocie , a drzewa w liściach które z różnobarwnych przekształcały się w brązowe , szare , gdzieniegdzie czarne. Stajnia która była położona na lewo od karczmy , prostopadle do niej wyglądała na opuszczoną. Przed stajnią stał stajenny oparty o jedną z drewnianych kolumn podtrzymujących dwuspadzisty daszek. Był skupiony na obieraniu jabłka swoim nożem. Na chwile podniósł głowę na dźwięk kroków w błocie nieopodal. Gdy zobaczył Johna nieruchomiał. Najwyraźniej chwilę wahał się co zrobić , po czym rzucił się do ucieczki przez podwórze w stronę lasu.
Tormah wyglądał na zaskoczonego. - A to hultaj!! a jednak ma coś na sumieniu!! Niech ja go dostanę w swoje ręce !!
__________________ Here we stand, bound forevermore we're out of this world ,until the end...Here we are, mighty, glorious
At The End Of The Rainbow with gold in our hands... Hammerfall - At The End Of The Rainbow |