| Otto spojrzał na przyjaciela, po czym wskazał na śpiącą Chloe.
-Nie ma co jej budzić jak na razie. Wiesz co po chwili namysłu stwierdzam, że szukanie tego dzieciaka nie ma sensu, pieniądze pewnie i tak już przepadły a poza tym Ingrid nie może znać wszystkich dzieciaków z ulic. Po wojnie sierot jest na pęczki i większość kradnie, żeby przeżyć. Dopijmy piwo i chodźmy odłożyć to wszystko na razie do domu Chloe. No a potem trzeba by znaleźć naszego dowódcę, żeby stawić się na służbę.-
Dopijając pospiesznie to, co pozostałemu w kuflu Otto zauważył, że w karczmie zaczyna sie robić naprawdę tłoczno. po wypiciu ostatniego łyka powoli postawił naczynie na stole i otarł twarz.
-Dobra, to jak idziemy? Nie ma co dłużej siedzieć tu po próżnicy. Ścisk coraz większy, niedługo to nawet wyjść będzie trudno. Trzeba nam się zbierać. Ty obudź Chloe a ja zajmę się zebraniem tego całego majdanu.-
Otto zajął się szykowaniem rzeczy, żeby dało się je jakoś w miarę wygodnie nieść i po chwili był już gotów do drogi. Spojrzał na medyczkę i Celahira i pokręcił głową.
-O cholera już prawie zapomniałem ile tego jest. To jak możemy już iść?-
Ostatnio edytowane przez John5 : 01-27-2008 o 16:18.
|