Reputacja: 4   | Komendant uśmiechną się do Felixa pobłażliwie. - Nie do końca ci jeszcze wyjaśniłem twoje zadanie, ale pochwalam twój zapał. „Szybka Ingrid” to oprowadzaczka złap jakiegoś malucha i zapytaj o jej hassę albo spróbuj pod adresem zamieszkania. Po pierwsze dołączysz do straży miejskiej i będziesz wykonywał normalne zadania strażnika. Za to będziesz otrzymywał zapłatę. Żołd dla magów w zależności od umiejętności waha się od trzech do dziesięciu koron tygodniowo. Będziesz otrzymywał osiem karli. Dodatkowo raz na miesiąc otrzymasz na komponenty do czarów dziesięć karli. To jest twoje pierwsze zadanie drugie ważniejsze odkryć, co stoi za tymi mordami i czy ktoś ze straży nie maczał w tym, aby palców. Możesz dobrać sobie grupę pomocników mogą oni być ze straży, ale musieliby być świeżo przyjęci do niej nie dawniej niż kilka dni temu. Z paroma nowymi nabytkami – to mówiąc uśmiechną się
- miałeś się okazję zetknąć na korytarzu. Zresztą zostaniesz z nimi przydzielony do patrolu posterunku pierwszego, drużyna dziesiąta sierżant Frantz Leiber. Aha strażnicy mają też prawo do jednego posiłku w „Strażniczej” dziennie tylko nie wiem czy aby to nie za prostackie jedzenie może magowie coś innego niż zwykli ludzie jedzą. Oczywiście nie obowiązuje ciebie tez w kopytkowe. Byłbym zapomniał za załatwienie tej sprawy została wyznaczona nagroda w wysokości trzystu koron do podziału, ale w miarę upływu czasu może jeszcze wzrosnąć. Na razie ukrywamy tę informacje, ale w końcu zrozpaczone rodziny mogą ją upublicznić. Sądzę, iż uda mi się ich przekonać, aby wstrzymali się tydzień z tym ogłoszeniem. Nie chce mieć tu rzeszy ścigających wymyślone potwory gmatwających ślady i płoszących przestępce.
Nagle do gabinetu zapukał sekretarz. - Pilna wiadomość – widząc ze komendant przyzwalająco skina głowa podszedł do niego i ci wyszeptał kilka zdań. - Niestety ważne sprawy, zajmij się panem Felixem wiesz te papiery, które wcześniej kazałem ci przygotować, a te dokumenty odłóż na swoje miejsce. – poczym ruchem ręki odprawił sekretarza.
Sekretarza szybko podał przygotowane papiery imienne i blachę straży miejskiej nr 77. - Podaj mi tylko adres zamieszkania. Muszę go wprowadzić do akt.
No i podpisz się tu - powiedział wręczając sakiewkę z dziesięcioma złotymi korami.
Poświadczam, iż otrzymałem pieniądze na zakup komponentów za miesiąc Nachgeheim w wysokości dziesięciu złotych koron imperialnych. Felix z Waldenhof. W języku klasycznym było napisane na dokumencie. Brakowało tylko podpisu młodzieńca.
*****
Obudziwszy Chloe, Otto i Celahir szybko wyszli z karczmy. Wychodząc widzieli jeszcze „ „Szybką Ingrid” odwróconą do nich plecami i spożywająca ze spokojem posiłek w towarzystwie dzieci. Droga do domu Chloi nie zajęła więcej niż dwie małe klepsydry. W kuchni roznosił się zapach przyrządzonego przez Lilawandera w spiżarce medyczka odkryła przygotowaną sałatkę. Nawoływania nic nie dały towarzysze doszli, więc do słusznego wniosku, iż gdzieś jeszcze wyszedł.
*****
Złodziej w odpowiedzi na przemowę Lilawandera wybuchnął głośnym śmiechem. Chwilę trwało zanim się uspokoił. - Może i jesteś mocnym magiem, ale zbyt inteligentny to ty nie jesteś. Na tamtym targu w tym czasie działa tylko jeden złodziej. Tych, co wypatrzyłeś to byli ludzie Edama Goudy zwanego „Wielkim Serem” nazywani Pięściami. Nic mnie nie obchodzi czy byś ich wydał, walczymy z nimi wystarczająco często, że powieszenie ich czy też strącenie z urwiska, bo tak się wykonuje wyroki w Middenheim wzmocniłoby tylko naszą organizację.
Potem zaczął się przechodzić po pokoju w zamyśleniu masując brodę. - Co do innych twoich propozycji warte są one rozpatrzenia lecz ja takich decyzji podjąć nie mogę. Co do przystąpienia do Gildii Czarodziei i Alchemików sprawa jest prosta nie wymagają oni przysiąg na wierności imperatorowi więc możesz do nich swobodnie przystąpić. Oczywiście wpierw sprawdzą czy nie jesteś mutantem, kultystą, czarnoksiężnikiem, ale to i dla naszej organizacji lepiej nie chcemy mieć w szeregach takiego plugastwa. Ta organizacja wydaje tylko glejt na czarowanie zgodnie z imperialnym dekretem o magii, ale ograniczony do miasta i najbliższych okolic, czyli będziesz nieco bardziej bezpieczny niż teraz no i oczywiści umożliwia dostęp do biblioteki, czego też nie można zlekceważyć. Jutro o tej samej porze w tym samym miejscu spotkasz się jednym z Bossów. Najważniejszego Człowieka i tak byś nie spotkał, nikt go nie widział nikt nawet nie wie, kim jest nawet Bossowie. Nie myśl iż możesz na nas donieść straży mamy tam swoich ludzi i to często na wysokich stanowiskach pieniądz nie śmierdzi rozumiesz. Tak w ogóle nazywają mnie Przebiegłym Erykiem. A teraz możesz już iść słyszeliście może odejść i wrócić tu jutro w tej samej porze. - zawołał podnosząc głos. Wtedy to też Lilawander dostrzegł w końcu otwory strzelnicze były przemyślnie ukryte w obrazach tak, iż wydawło się, iż ich tam wcale nie ma "zmyślny to musiał byc malarz co te obrazy namalował" pomyśał udając się w kierunku drzwi.
******
Middenheim, 22 Nachgeheim 2522r.
Od dłuższego czasu szczęście nie sprzyjało Erice Reichert. W zawodzie szło jej dobrze, ale miała pecha do całkiem przypadkowych ludzi, co zmusiło ją do ucieczki ze słonecznej Tileii. Przybycie do Imperium nic nie zmieniło, ciągle w ruchu ciągle czujna przybyła w końcu do Middenheim. Tutaj to w końcu odwróciło się od niej szczęście w kradzieżach. Upatrzony kupiec okazał się kimś innym niż sprawiał wrażenie. Została szybko i po cichu przeprowadzona przez całe miasto, wszelkie próby ucieczki były skazane na niepowodzenie sprawnie przystawiony do lewego boku sztylet raniący przy gwałtowniejszych ruchach przekonał dziewczynę, iż bardzo nierozważne byłoby się opierać. Z przerażeniem spostrzegł, iż została wprowadzona do budynku straży wtedy toteż jasny stał się zawód „Kupca”. Przed zamknięciem w celi została jeszcze pod strażą kusznika bardzo dokładnie przeszukana przez „kupca” wliczając intymne miejsca iż nawet ukryte wytrychy zostały odnalezione nie mówiąc o całym arsenale różnego rodzaju sztyletów. Została zamknięta w celi dwa poziomy lochów pod ziemią. Zanim jeszcze została wtrącona do celi i zamknęły się za nią drzwi usłyszała krótką wymianę zdań. - Przetrzymajcie ją do jutra, tylko żeby jej jeden włos z głowy nie spadł.
- Będzie bezpieczna jak u mamusi.
Godziny mijały wolno można poznać, iż zapadał już zmrok po tym, iż dostarczono kolację czerstwy chleb i wodę.
Gdy już zapadała w sen do celi wkroczyło dwóch strażników zamykając za sobą drzwi. Powiesiwszy na ścianie latarnię łysy staruch odezwała się do kompana. - Popatrz jaka dzierlatka nam się trafiła trzeba dziewce osłodzić ostatnie godziny życia i dobrze wychędożyć. – widząc iż na te słowa dziewczyna wycofała się w odległy kąt celi wybuchneli śmiechem. - Jeszcze lepiej ja tam wolę jak wierzgają - powiedział młody kostropaty strażnik więzienny.
Szybko osaczyli ją. Oddechy ich wionęły przetrawiona cebulą i wódką. Szybkimi ciosami powalili Ericę na ziemię. Jeden dopadł ja i próbował przytrzymać, lecz dziewczyna ostro walczyła. W końcu zdenerwowany łyso chwycił ja za włosy i walną w głową dziewczyny w kamienna posadzkę. Ostatnim, co zobaczyła nim zapadła w ciemność był łysol odsznurowujący nogawice.
*******
Middenheim, 23 Nachgeheim 2522r. godziny południowe Kordegarda Miejska.
Ocknęła się na dźwięk otwieranych drzwi. W progu stał znajomy „kupiec”. - Jednak nie mogliście się opanować, biegiem po jakieś stosowne odzienie. – powiedział do kogoś stojącego w korytarzu. - Dziewka była całkiem chętna i zadowolona – usłyszała zachrypnięty głos kostropatego.
Erica z trudem próbowała zebrać rozszarpany przyodziewek.
Po chwili do celi wkroczył strażnik miejski niosący tunikę i spodnie oraz posiłek. - Tylko to znalazłem – powiedział rzucając w kierunku dziewczyny przyodziewek. - Szybko ubieraj się i jedz i o nic nie pytaj to zajmuje czas.
Po zakończonym posiłku, jeśli można to było nazwać posiłkiem szybko została przeprowadzona przez kordegardę i wprowadzona poprzez pokój z dużą ilością szaf do dostatnio urządzonego gabinetu. Za biurkiem ktoś siedział. „Kupiec” jeszcze w drzwiach rzucił. - Komendant cię przyjmie.
Za biurkiem siedział mężczyzna na oko trzydziestoletni w dobrej kondycji posturą wskazujący, iż wcześniej musiał zajmować się wojaczką. - Komendanta Werment, nie powinno to się stać teraz będę musiał zlecić aby tych idiotów zabito i to tak aby wszyscy wiedzieli za co. Moje rozkazy wykonuje się, co do joty. Nie myśl tylko, że jest mi cię żal albo co. Kolejna złodziejka, z którą się chłopcy zabawili. Stąd jest jedno wyjście, ty masz aż dwa możesz dla mnie pracować albo prosto z tego gabinetu wyprowadzą cię na urwisko – widząc nic nierozumiejące spojrzenie Erici, komendant uderzył dłonią w blat – u was pewnie mówi się, że zadyndasz. Czekam nie masz wiele czasu na decyzję.
Po tych slowach zaczął kręcić młynka palcami.
__________________ Choć kroczę doliną Śmierci, Zła się nieulęknę. Ktokolwiek walczy z potworami, powinien uważać, by sam nie stał się potworem. gg 643974 Zło kroczy ulicami. Coś się psuje. Aby człowieka docenić wystarczy kliknąć na wagę albo notkę wpisać...
Ostatnio edytowane przez Cedryk : 01-28-2008 o 19:04.
|