Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 01-30-2008, 13:12   #329
kset
 
Reputacja: 3 kset wkrótce będzie znanykset wkrótce będzie znany
$: 120 917
Wcale nie mówiłem o oprychach, lecz o złodzieju, z tą samą chustą co i Wy macie – przez moment cisnęło mu się na usta, jednak wolał nie drażnić rozmówcy. Przy okazji zrozumiał, że gildia w której się znalazł ma jeszcze swoją konkurencję. No cóż, w końcu było to duże miasto.

Rozmówca zaczął się przechadzać a elf jedynie wodził za nim wzrokiem przy okazji próbując wypatrzyć otwory strzelnicze w okolicach miejsc w jakich znajdował się boss. Dzięki temu rozglądanie się wyglądało naturalnie, tak jakby tego nie było. Ku wielkiej radości usłyszał, że szef przyjął jego ofertę, co niewątpliwie ratowało elfowi przynajmniej na ten moment skórę. Domyślał się już wcześniej, że nikt nie podesłałby obcego i potencjalnie niebezpiecznego osobnika wprost do szefa gildii. Jednak elf dobrze wiedział, że w tym zawodzie bycie zbyt inteligentnym grozi utratą zaufania. Ci zbyt inteligentni nie myślą tylko o tym jak dla kogoś pracować, lecz sami zaczynają kombinować na własną rękę, co oczywiście psuje interesy pracodawcy. Szczególnie tak dochodowe interesy, w jakich obracała ta branża. Finansowo była właściwie ustawiona w pełni, nie groziło jej zatrzymanie produkcji z powodu braku surowców, nie groziła im słaba sprzedaż, gdyż kradli to co było wartościowe i na co było zapotrzebowanie. Nie płacili podatków a wachlarz różnego rodzaju biznesów w tej branży był dla wielu laików oszałamiający.

Mutant, kultysta, czarnoksiężnik – elf nie był żadnym z nich i jeśli to było jedyne co musiał udowodnić to czuł glejt już niemal we własnej kieszeni. Kolejna przydatna informacja dotyczyła strażników miejskich, po takiej prezentacji tutejszych stróżów prawa elf nie zamierzał już zupełnie rozmawiać z kimkolwiek. Teraz kiedy jego twarz i imię stało się znane, nie było nawet sensu myśleć o jakiejkolwiek akcji przeciwko gildii. Nawet wśród przyjaciół będzie musiał być niezwykle ostrożny, aby nie wyjawić nowego kontaktu. Z tajemnicami jest tak, że wyjawione choć jednej osobie przestają już być tajemnicą.

- Miło było Ciebie poznać Przebiegły Eryku. Tak więc do zobaczenia.

Elf wyszedł z Chowańcem na ramieniu. Zauważył, że strzelcy umieszczeni na dachach i w oknach okolicznych domostw musieli już zostać poinformowani również. Wywnioskował to z prostego faktu, że nie zalała go lawina strzał i bełtów. Przy próbie ucieczki, bez osłonięcia się magią niechybnie byłby martwy.

Dopiero gdy odszedł kilka przecznic wracając w stronę rynku, pozwolił sobie na to by jego nerwy znalazły ujście. Ręce i nogi, tak pieczołowicie kontrolowane od momentu dekonspiracji, dopiero teraz zaczęły się trząść jak galareta. Musiał usiąść i ochłonąć, wziął kilka głębszych oddechów zdając sobie sprawę jak blisko mu dziś było do śmierci. Wolał, żeby towarzysze nie widzieli go w takim stanie, dlatego czas który pozostał mu do wizyty w kolejnej gildii postanowił spędzić na świeżym powietrzu w jednym z tych małych lokali w których obsługiwane odbywało się na zewnątrz. Zamówił wodę i kilka precli, lub innych przysmaków, grzebiąc przy tym dokładnie w sakwie pełnej miedzianych monet. Siedział tak, ciesząc się życiem i przysmakami. Oglądając przechodniów i zgiełk miasta. Zwracał uwagę na każdy szczegół, wiedząc, że niedawno mógł stracić możliwość oglądania czegokolwiek na tym świecie. Gdy zbliżał się wyznaczony moment ruszył do gildii magów, wypuszczając wysoko w powietrze swojego Chowańca. Co prawda magowie i tak będą o nim wiedzieć, ale wolał nie prowokować ich do pytań w stylu: „Jakim prawem chodzisz z Chowańcem nie mając prawa na używanie magii?”
 
kset jest offline